Strona intenetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Kliknij tutaj, żeby dowiedzieć się jaki jest cel używania cookies oraz jak zmienić ustawienia cookies w przeglądarce. Więcej informacji znajdą Państwo w zakładce Polityka Prywatności.

Rozumiem
Umysł - Rozwój osobisty
19.12.2020

Świąteczny minimalizm to same korzyści. Sprawdź jakie.

Świąteczny minimalizm to same korzyści. Sprawdź jakie.
Zdjęcie Mira Kemppainen/ Unsplash
Zdjęcie Mira Kemppainen/ Unsplash

Dziś będzie o tym, dlaczego warto wybierać jakość zamiast ilości.  Dlaczego warto mówić to, co się czuje tym, którzy naprawdę chcą słuchać. Dlaczego warto akceptować rzeczywistość i dawać się pozytywnie zaskoczyć. Dlaczego warto zatrzymać się w wyścigu, żeby wygrać najwięcej. Dlaczego warto w święta postawić na minimalizm. 

Święta kojarzą się z obfitością.  O ile większa ilość prezentów pod choinką na pierwszy rzut oka może budzić radość, emocje związane z wybieraniem, kupowaniem a nawet pakowaniem ich niekoniecznie muszą być z kategorii pozytywnych. Więcej nie zawsze musi oznaczać lepiej, o czym możemy dobitnie przekonać się na własnej skórze, kiedy ostatniego dnia świąt marzymy jedynie o ciszy, odosobnieniu i posiłku, który składa się z mniej niż 1000 kcal w porcji.  Aby nie dopuścić do obrotu spraw, który mógłby odebrać nam radość świętowania, przyglądamy się temu, co wnosi zaplanowany, świąteczny minimalizm na 5 płaszczyznach.

Minimalizm w relacjach

Czy masz wrażenie, że w okresie okołoświątecznym Twój telefon zamienia się w gorącą linię, a powiadomienia co chwila sygnalizują nadejście kolejnego świątecznego łańcuszka czy życzeń z kategorii „kopiuj/wklej i nie zapomnij zmienić imienia odbiorcy”?  Czy dajesz porwać się temu wirowi i wysyłasz co popadnie komu popadnie? Prawdopodobnie tak jak Ty nie rejestrujesz nadawcy każdego mema ze Świętym Mikołajem, który wpada do Twojej skrzynki odbiorczej, tak Twoje „podaj dalej” niekoniecznie muszą być trzonem tego, co w świętach znajomych znajomych Twoich dalszych znajomych jest najważniejszego. Więc może zamiast tracić czas i energię, również tę elektryczną, zrób listę osób, którym NAPRAWDĘ chcesz powiedzieć coś ważnego na święta. Zamiast wysyłać wierszyki z Internetu, zadzwoń i przemów tak bardzo ludzkim głosem, na jaki zasługuje wyrażenie szczerych życzeń. A kiedy już to zrobisz, wyłącz powiadomienia, odłóż telefon i spędź czas z najbliższymi bez monitorowania tego, kto wstawił najładniejsze zdjęcie pierogów na social media. 

Minimalizm w jedzeniu

Na podstawie własnych,  wielokrotnie powtarzanych doświadczeń dochodzimy do wniosku, że w czasie świątecznych posiłków najtrudniej o umiar (to mniej zaskakujące) i przyjemność (to już bardziej, prawda?). Uginający się od nadmiaru wszystkie stół, tradycja, żeby spróbować wszystkiego, bo inaczej rok się na pewno nie uda (tu musimy szczerze przyznać, że nieszczególnie się przed nią w minionych latach broniliśmy, szczególnie kiedy 3 rodzaje sernika mogliśmy potraktować jako osobne, zagrażające naszemu dobrobytowi w przypadku wymigiwania się od spróbowania dania), a do tego pośpiech, pojawiające się znikąd rodzinne kłótnie… To wszystko nie wpływa na posiłki w duchu mindfullness. Jemy za dużo, za szybko, za często i w efekcie nawet to, co tak bardzo lubimy, nie sprawia, że czujemy się super.  Dlatego warto mieć w zanadrzu plan. Jedz częściej, ale mniej. Nie śpiesz się, a jeśli boisz się, że nie zdążysz czegoś spróbować, nie sprawdzaj granic elastyczności żołądka, odłóż i schowaj na później. Jedz powoli i smakuj tego, co było tak bardzo wyczekiwane. A kiedy czujesz, że zaczynasz jeść emocjami i jesteś niebezpiecznie blisko przechylenia szali z przyjemności na przeciążenie, wyjdź na chwilę do łazienki i weź kilka głębokich, świadomych, wyciszających oddechów. 

Zdjęcie Jennifer Pallian/ Unsplash

Minimalizm w aktywnościach

A gdyby tak porzucić maraton zakupowo-kulinarny, ograniczyć się do wspólnego gotowania kilku ulubionych dań, wyjątkowo nie zasiąść do Wigilii na oparach fizyczno-emocjonalnych i po prostu cieszyć się wspólnym czasem? Pójść na spacer, jeść kolację przy dźwiękach rozmowy, a nie grającego telewizora, nie gonić na spotkania ze znajomymi, jak tylko odbębni się czas rodzinny? Bycie tu i teraz, ze sobą i dla siebie pozwala wynieść ze świątecznego czasu to, co jest w nim najcenniejszego: wyciszenie, wdzięczność,  zacieśnienie relacji. Tylko, żeby móc tego w pełni doświadczyć, warto zwolnić bieg i wyłączyć, chociaż na chwilę, wielozadaniowość.

Minimalizm w prezentach

Nie traktuj kupowania prezentów jako momentu, w którym możesz błysnąć zawartością portfela. Zamiast pokazywać, ile zarabiasz, pokaż, ile wiesz o obdarowywanych przez Ciebie osobach. Może babcię bardziej niż wciskany na siłę kolejny zestaw kosmetyków ucieszy wykopane z rodzinnych archiwów i oprawione Wasze wspólne zdjęcie z okresu Twojego dzieciństwa?  A może zaproponuj, żeby zamiast wzajemnie kupować sobie prezenty, zrobić rodzinną wpłatę na rzecz stowarzyszenia pomagającemu ludziom, którzy spędzają ten czas samotnie? Mimo że stwierdzenie, że najważniejszych rzeczy nie można kupić czasami zdaje się być wyświechtanym sloganem marketingowym, o jego słuszności przekonujemy się w momencie, kiedy w życiu zaczyna brakować nam nie kolejnej pary skarpetek, ale kolejnego dnia bez ludzi, którzy dają nam miłość, troskę i poczucie bezpieczeństwa. 

Minimalizm w oczekiwaniach

Święta to okres, kiedy łatwo można dać się ponieść fantazjom o rodzinnym spotkaniu idealnym. Dla własnego spokoju wewnętrznego nie oczekuj cudów. Że tym razem mama na pewno nie będzie się denerwować, jak skubniesz coś, co jest przecież na święta. Że tata nie będzie się wściekał, kiedy zamontowanie choinki w stojaku okaże się skomplikowaną logistycznie, technologicznie i elektronicznie misją na granicy wykonalności. Że nie pojawią się pytania o dzieci, o śluby, o to, dlaczego ciągle nosisz jasne kolory, skoro Cię pogrubiają, a czapki ciągle nie. Na święta warto udać się z pełną świadomością tego, że nawet najbliżsi ludzie po prostu się od siebie różnią i niekoniecznie mogą chcieć się –podobnie jak Ty – zmieniać. Dzięki takiemu podejściu na pewno unikniesz rozczarowań, a opcjonalnie po prostu pozytywnie zaskoczysz. 

Zdjęcie Elena Ferrer/ Unsplash

Zastanów się, ile z rzeczy, które tak bardzo potrafią przeciążyć i przebodźcować podczas bożonarodzeniowych spotkań serwujesz sobie na własne życzenie. Kiedy zamiast rozmieniać się na drobne i bić rekordy wysłanych smsów, kupionych prezentów i dokładek sałatki jarzynowej zaczniesz szanować swój czas, ciało, energię i obecność bliskich, może się okazać, że już w styczniu z utęsknieniem zaczniesz myśleć o kolejnych, wspólnych świętach. 

Monika Dąbrowska

Monika Dąbrowska

Odkąd pamiętam moje życie było związane z pracą nad ciałem – najpierw pływałam, potem grałam w siatkówkę, równolegle zakochałam się w nartach, a wreszcie trafiłam na jogę i przy niej pozostanę już na zawsze. To był mój pierwszy przemyślany krok w holistycznej pracy nad sobą. Po nim nastąpiły kolejne, odżywianie, świadoma pielęgnacja, praca nad emocjami, własnymi barierami i wiele innych. Gdzieś pośrodku tej drogi zrodził się pomysł na portal Twig.pl, który ma być inspiracją dla innych (i dla mnie) do wprowadzania dobrych praktyk w codzienności. Rozpoczynając ten projekt zostawiłam za sobą dotychczasowe życie zawodowe związane z marketingiem i reklamą i pracą w takich branżach jak moda i uroda. Na co dzień nie mogę żyć bez książki, filmu i teatru. Na mojej ścieżce edukacji pojawiła się nawet szkoła aktorska, pierwsza życiowa lekcja otwartości. Kolejne odebrałam podróżując. Coraz więcej miejsca w moim życiu zajmuje natura. Latem uciekam z Warszawy (w której mieszkam) nad Narew, gdzie trochę zdradzam jogę pływając na wakeboardzie albo po prostu gapiąc się w słońce.