Strona intenetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Kliknij tutaj, żeby dowiedzieć się jaki jest cel używania cookies oraz jak zmienić ustawienia cookies w przeglądarce. Więcej informacji znajdą Państwo w zakładce Polityka Prywatności.

Rozumiem
Umysł - Rozwój osobisty
22.05.2021

Dysmorfofobia, gdy błędnie postrzegasz własne odbicie w lustrze.

Dysmorfofobia, gdy błędnie postrzegasz własne odbicie w lustrze.
Zdjęcie Darius Bashar/ Unsplash
Zdjęcie Darius Bashar/ Unsplash

Co widzisz, kiedy patrzysz w lustro? Uśmiechasz się na swój widok czy uruchamiasz wewnętrznego krytyka? Czy jeden, mały drobiazg, zauważony podczas ubierania się czy robienia makijażu może zdominować to, jak siebie postrzegasz i popsuć Ci dzień? 

Ciało jakie jest, nie każdy widzi

Andy Warhol, Sylvia Plath, Franz Kafka, Marylin Monroe, Kim Kardashian. Jeśli zapytalibyśmy Cię o to, co Twoim zdaniem łączy wszystkie te postaci, wsród pierwszych cech wspólnych pewnie znalazłyby się: sława, sukces, ekspertyza i barwne życie. To odpowiedź dobra, ale jednak niepełna. Każdą z tych osobistości łączy bowiem jeszcze jedna, bardzo trudna do przepracowania cecha: zakrzywione postrzeganie własnego odbicia w lustrze. Dysmorfofobia, zwana też cielesnym zaburzeniem dysmorficznym, jest zaburzeniem psychicznym związanym z błędnym postrzeganiem swojego wyglądu. Słowo dysmorfofobia ma swoje korzenie w języku greckim, w którym dysmorphia oznacza brzydotę. Osoba dotknięta tym zaburzeniem  jest całkowicie zaabsorbowana swoim wyglądem, skupiając uwagę na wyobrażonym bądź rzeczywistym defekcie. Powoduje to szereg zachowań i schematów myślowych, do których możemy zaliczyć:

Przykładanie zbyt dużej wagi do tego, co definiujemy jako skazę w wyglądzie, a co dla innych jest bardzo często nawet niezauważalne, 

Nadmierną krytykę własnego wyglądu,

Opieranie całkowitego poczucia własnej wartości, samooceny i oceny swojego wyglądu na jednym detalu, który sprawia, że czujemy się brzydcy, 

Przekonanie, że inni dostrzegają w nas tylko ten jeden, fizyczny defekt i przez jego pryzmat nas oceniają, 

Wykonywanie czynności, które mają na celu zamaskowanie lub zniwelowanie defektu, np. wybieranie garderoby tak, aby schować zbyt obfity lub za mały biust albo próby schowania schowania twarzy za konkretną fryzurą, 

Nieustanne porównywanie się do innych, 

Ciągłą potrzebę dowodów akceptacji naszego wyglądu ze strony innych, 

Skłonność do perfekcjonizmu, 

Unikanie sytuacji towarzyskich, które mogłyby obnażać to, co uznajemy za defekt, 

Nieustanne szukanie sposobów, np. nowych kosmetyków, zabiegów, diet czy stylizacji, które mogą ukryć lub poprawić to, co uznajemy za defekt, 

Nieustaną próbę kontroli wyglądu, objawiającą się regularnym spoglądaniem w lustro lub robieniem sobie zdjęć kontrolnych.

Zdjęcie Eugenia Maximova/ Unsplash

Szacuje się, że dysmorfofobia dotyka od 1,7% do 2,9% światowej populacji, co oznacza, że zaburzeniami postrzegania własnego wyglądu borykać się może niemal 230 milionów osób na całym świecie. Większą skłonność do tego zaburzenia  wykazują kobiety, osoby doświadczające zastraszania i napastowania w szkole, mające tendencje do perfekcjonizmu, wykonujące zawody związane z dużą ekspozycją wizerunku, m.in. aktorzy, modelki, artyści sceniczni, nastolatkowie, których ciała bardzo szybko zmieniają się w okresie dojrzewania, kulturyści oraz osoby borykające się z innymi zaburzeniami psychicznymi, np. depresją. Mimo że nie ma na świecie dwóch identycznych ludzkich ciał, w tej całej różnorodności wykazujemy tendencję do nienawistnego stosunku do tych samych ich części. Dysmofrofobia najczęściej dotyczy:

Wielkości poszczególnych części twarzy: nosa, ust, oczu, 

Jakości cery: trądziku, piegów, zmarszczek i kolorytu,

Włosów, przede wszystkim łysienia, 

Jakości skóry na ciele, 

Wielkości biustu, 

Masy mięśniowej – problem ten w przeważającej większości dotyczy mężczyzn, 

Wielkości genitaliów. 

Generacja presji 

Współczesny tryb życia i to, jak postrzegamy swoją fizyczność, są nieustannie bodźcowane przez wzorce piękna bombardujące nas z okładek magazynów i publikacji w social mediach. Nałożenie  upiększającego filtru na zdjęcie trwa jednak nieporównywalnie krócej niż ściągnięcie negatywnego filtru, który w procesie porównywania się do innych, nakładamy na własne oczy. Statystyki związane z operacjami plastycznymi niemal eksplodowały od początku XXI. w. W samych tylko Stanach Zjednoczonych w 2020 r. wykonano niemal 2,5 miliona operacji plastycznych, ponad 13 milionów zabiegów kosmetycznych o niskim stopniu inwazyjności, takich jak botoks, oraz niemal 7 milionów operacji rekonstrukcji różnych części ciała. Potrzeba zmiany wyglądu dotyka coraz młodszych z nas: niemal milion procedur przeprowadzanych w Stanach Zjednoczonych jest wykonywany na grupie wiekowej 13-29 lat. Pojęcia takie jak „social media dysmorphia” czy „Snapchat dysmorphia”, ściśle powiązane z tym, jak obrazy podrzucane nam przez social media wpływają na ocenę własnego wyglądu i ogólną samoocenę, coraz częściej pojawiają się w dyskursie psychologicznym. Jak zawuaża Renee Engeln, psycholożka Uniwersytetu Northwestern i autorka książki „Beauty Sick: How the Cultural Obsession with Appearance Hurts Girls and Women” (tłum. red. „Chore na piękno. Jak kulturowa obsesja wyglądu rani dziewczynki i kobiety”), głównym wyznacznikiem współczesnych kanonów piękna są nie ludzie, ale programy do edycji zdjęć. Nieustanne nakładanie filtrów na własne zdjęcia sprawia, że nasz mózg zaczyna rejestrować ten wyretuszowany obraz jako prawdziwą wersję rzeczywistości i przestaje akceptować nasze naturalne odbicie w lustrze. 

Zdjęcie Huseyin Topcu/ Unsplash

Spojrzeć prawdzie w oczy 

Każdy z nas ma prawo do gorszych dni i odczuwania niezadowolenia ze swojego wyglądu. Jeśli takie mylne postrzeganie siebie nie wynika z zaburzeń, zazwyczaj bardzo szybko mija i nie dominuje w ogólnej samoocenie, ani nie determinuje trybu życia. Kiedy jednak zaczyna przybierać znamiona obsesji, popycha w stronę zachowań kompulsywnych, takich jak nadmierne korzystanie z usług lekarzy medycyny estetycznej, nadmierne odchudzanie lub reżim treningowy, determinuje życie towarzyskie czy kontakty seksualne, warto poszukać wsparcia, zarówno medycznego, jak i środowiskowego. Badania pokazują, że w ramach tego pierwszego największe efekty przynosi psychoterapia poznawczo-behawioralna, pozwalająca na wzmocnienie samooceny, zmodyfikowanie schematów myślowych wzmacniających zniekształcone postrzeganie własnego ciała oraz wykształcenie narzędzi do radzenia sobie z negatywnymi bodźcami oraz wsparcie farmakologiczne, przede wszystkim przy użyciu inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny. Ważne jest również, aby samemu stwarzać sobie podatny grunt do tego, aby czuć się dobrze w swoim ciele, niezależnie od tego, czy i jak się ono zmienia. Ksenia Avdulova, autorka popularnej platformy wspierającej przyjacielskie układanie się ze swoją fizycznością Breakfast Criminals, bazując na własnych, trudnych doświadczeniach (m.in. bulimii i obsesyjnym reżimie treningowym, mających zbliżyć ją do wiecznie niedoścignionego ideału modelki z wybiegów), radzi, aby każdego dnia wykonywać chociaż kilka kroków mających ułatwić czucie się okej we własnym ciele:

1. Sprzątanie w social mediach. Odfollowuj wszystkie profile, które sprawiają, ze czujesz się źle ze swoim wyglądem lub motywują Cię do agresywnych zachowań, takich jak unikanie posiłków, radykalne zmiany wyglądu, kompulsywne jedzenie czy zbyt intensywne ćwiczenia.

2. Sprzątanie w szafie. Oddaj lub sprzedaj wszystkie ubrania, w których próbujesz ukryć to, co Twoim zdaniem jest niewystarczająco atrakcyjne. Nie musisz czekać na gęstsze włosy, większe piersi, mniejszą pupę czy bardziej kształtne łydki, żeby ubierać się tak, jak chcesz. To ubrania są dla Ciebie, a nie Ty dla nich, więc przestań popychać swoje ciało w kierunku rozmiarów i kształtów, z którymi nie jest mu po prostu naturalnie po drodze. 

3. Uważaj na swoje myśli. Kiedy poczujesz, że cała Twoje uwaga koncentruje się na ocenie własnej fizyczności, powiedz stop. Nie oznacza to, że każdy dzień musisz zaczynać od rzewnych wyznań miłości pod własnym adresem – nauka akceptacji to lekcja, która może wymagać czasu i cierpliwości. Lepiej zacząć małymi krokami, które faktycznie przynoszą zmianę na lepsze niż rzucać wielkie słowa, które nie mają pokrycia w myślach. Po prostu zacznij od tego, aby nauczyć się patrzenia na siebie bez oceniania. 

4. Znajdź swoją metodę na ruch. Aktywność fizyczna to świetna metoda na łapanie kontaktu ze swoim ciałem, więc wprawiaj je w ruch metodami, które sprawiają Ci radość. Odłóż na bok modę i przekonanie o tym, czym jest efektywny trening. Jeśli będziesz codziennie ruszać się w sposób, który służy Twoim emocjom, efekty na ciele staną się po prostu miłym skutkiem ubocznym. Nie wiesz jak wprowadzić aktywność fizyczną do swojego życia?Skorzystaj z naszych rad, znajdziesz je TU.

5. Ciesz się z małych rzeczy. Obsesyjne myślenie o fizyczności i wyglądzie często nie pozostawia przestrzeni na myślenie o czymkolwiek innym. To nie jest schemat, który można wymazać w ciągu jednego dnia, więc postaw na małe kroki. Zacznij wprowadzać do swojej codziennej rutyny nawet kilkuminutowe rytuały, które dostarczają Ci pozytywnych emocji. Poranny masaż twarzy, krótka przerwa na jogę, filiżanka kawy wypita bez pośpiechu – cokolwiek by to nie było, praktykuj regularnie, z uważnością i wdzięcznością. 

Zdjęcie Blake Carpenter/ Unsplash

6. Spróbuj jedzenia intuicyjnego.  Zamiast wsłuchiwać się w to, jakie są trendy dietetyczne w tym sezonie, spróbuj posłuchać swojego ciała. Krok po kroku ucz się odróżniać głód fizyczny od emocjonalnego. Przyglądaj się swoim reakcjom po różnych posiłkach, obserwuj, co wywołuje pozytywne, a co negatywne emocje. Jeśli czujesz, że samodzielne stworzenie sposobu odżywiania, który naprawdę Ci służy, jest dla Ciebie zbyt trudne, skorzystaj z pomocy dietetyka. 

7. Postaw na ćwiczenia oddechowe. Zatrzymanie negatywnego monologu wewnętrznego czasami wymaga bardzo sprawnie działającego hamulca. W przypadku Ksenii praktyka oddechowa nigdy nie zawodzi. Proste ćwiczenia oddechowe mogą pomóc Ci przenieść punkt uważności z negatywnych myśli z powrotem do ciała, wyciszyć i zbalansować pracę układu nerwowego. 

Podobnie jak Ksenia jesteśmy fanami codziennych, kojących rytuałów. Listę tych, które skutecznie pomagają zredukować stres znajdziesz TU. Mamy nadzieję, że przyniosą Ci ulgę w kryzysowej sytuacji. 

Więcej o tym, jak poczuć się dobrze we własnej skórze, pisaliśmy TU.

Monika Dąbrowska

Monika Dąbrowska

Odkąd pamiętam moje życie było związane z pracą nad ciałem – najpierw pływałam, potem grałam w siatkówkę, równolegle zakochałam się w nartach, a wreszcie trafiłam na jogę i przy niej pozostanę już na zawsze. To był mój pierwszy przemyślany krok w holistycznej pracy nad sobą. Po nim nastąpiły kolejne, odżywianie, świadoma pielęgnacja, praca nad emocjami, własnymi barierami i wiele innych. Gdzieś pośrodku tej drogi zrodził się pomysł na portal Twig.pl, który ma być inspiracją dla innych (i dla mnie) do wprowadzania dobrych praktyk w codzienności. Rozpoczynając ten projekt zostawiłam za sobą dotychczasowe życie zawodowe związane z marketingiem i reklamą i pracą w takich branżach jak moda i uroda. Na co dzień nie mogę żyć bez książki, filmu i teatru. Na mojej ścieżce edukacji pojawiła się nawet szkoła aktorska, pierwsza życiowa lekcja otwartości. Kolejne odebrałam podróżując. Coraz więcej miejsca w moim życiu zajmuje natura. Latem uciekam z Warszawy (w której mieszkam) nad Narew, gdzie trochę zdradzam jogę pływając na wakeboardzie albo po prostu gapiąc się w słońce.

Podobne artykuły

05.03.2020
Żegnamy Rok Świni.
Co to oznacza?
Umysł - Duchowość
05.03.2020
Smartfon i Twoje dziecko.
Poznaj 5 faktów.
Umysł - Relacje
05.03.2020
5 sygnałów, że jesteś w toksycznej pracy
Sprawdź czy dotyczą Ciebie.
Umysł - Rozwój osobisty