Strona intenetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Kliknij tutaj, żeby dowiedzieć się jaki jest cel używania cookies oraz jak zmienić ustawienia cookies w przeglądarce. Więcej informacji znajdą Państwo w zakładce Polityka Prywatności.

Rozumiem
Umysł - Rozwój osobisty
25.01.2021

Jak celebrować siebie każdego dnia? Podpowiadamy.

Jak celebrować siebie każdego dnia? Podpowiadamy.
Zdjęcie Franciele Cunha/ Unsplash
Zdjęcie Franciele Cunha/ Unsplash

Spójrz na swój grafik na najbliższe dni. W ilu miejscach widzisz zaznaczony „czas dla siebie”? Jeśli regularnie pojawia się w Twoim rozkładzie jazdy, pewnie jesteś w zdecydowanej mniejszości. W codziennym biegu i spiętrzeniu obowiązków łatwo jest spychać swoje potrzeby na dalszy plan zapominając, że to, jak dobrze się czujemy fizycznie i emocjonalnie, warunkuje każdą sferę naszego życia. Dziś dzielimy się z Wami patentami na to, jak celebrować siebie. 

Osobiste wyznania miłości 

Kochaj siebie. Łatwo powiedzieć, prawda? Brak miłości własnej to jeden z najczęstszych i najpoważniejszych problemów, których rozwiązania szukamy wraz z pomocą psychologa. Potrafi psuć relacje z najbliższymi, blokować rozwój zawodowy, a w skrajnych przypadkach prowadzić do poważnych zaburzeń psychicznych. Tzw. Selflove bardzo często mylnie utożsamiane jest z egoizmem, chociaż tak naprawdę niewiele ma z nim wspólnego. Przyjrzymy się definicjom. Ta, którą znajdziemy w Encyklopedii PWN określa, że egoizm to: „postawa życiowa nacechowana dbałością, wyłącznie lub przede wszystkim, o własne (bądź osób najbliższych) dobro.(…) egoizm ułatwia traktowanie innych w sposób instrumentalny, tzn. jako środek do realizacji własnych celów, a także reifikację osób, tj. traktowanie ludzi jak rzeczy, którymi można manipulować.”. Miłość do samego siebie natomiast zakłada poszanowanie stanu własnego szczęścia, dobrobytu i potrzeb. Uwarunkowania kulturowe sprawiają, że doszukujemy się w niej przejawów samolubności, a każde stawianie własnego dobra, nawet jeśli nie ponad, to chociaż na równi z dobrem innych, odbierane jest negatywnie. Pamiętasz zalecenie o tym, że matka w samolocie najpierw musi założyć maskę tlenową sobie, aby następnie móc założyć ją dziecku? Ten prosty mechanizm pokazuje, jak ważne jest, aby pielęgnować swoje potrzeby – dla dobra własnego oraz innych. Oto nasze patenty, jak praktykować miłość do siebie każdego dnia.

Zdjęcie Yuri Efremov/ Unsplash

Daj sobie prawo mówienia „nie”

Wśród liderów, którym udało się odnieść sukces na skalę światową, panuje opinia, że umiejętność mówienia „nie” jest kluczem do sukcesu. Godząc się na rzeczy, których nie chcemy, na własne życzenie budujemy sobie niesatysfakcjonujące życiorysy. Dlaczego tak trudno jest bronić swoich przekonań, skoro z założenia każdy z nas powinien być orędownikiem własnego szczęścia? Jak wyjaśnia psycholożka Dianę Barth w amerykańskim magazynie „Psychology Today”, główne motywatory to lęk przed konfliktem, niechęć do rozczarowania lub zniechęcenia rozmówcy oraz obawa przed odrzuceniem. Warto pamiętać, że uszczęśliwianie innych kosztem własnego szczęścia to rodzaj kłamstwa, które ma wyjątkowo krótkie nogi. Nawet jeśli nie planujesz budowania imperium na miarę tego Warrena Buffetta, daj sobie niezbywalne prawo do odmawiania. Jeśli czujesz, że tego rodzaju konfrontacje przerastają Ciebie w ważnych sytuacjach, w tramach treningu zacznij od tych mniej znaczących. Odmów dokładki deseru, jeśli nie masz na niego miejsca lub płacenia za drugą parę rajstop w promocji, jeśli ich nie potrzebujesz. 

O sztuce mówienia „nie” pisaliśmy więcej TU.

Nie rozliczaj się z każdego zachowania

Masz swoje cele, plany, ścieżkę rozwoju? Świetnie, warto wiedzieć, dokąd się zmierza. Upewnij się tylko, żeby nie popaść w obsesję monitorowania postępów. Nie każdego dnia masz tyle samo sił, możliwości czy. motywacji. Jeden odpuszczony trening, kiedy nie masz siły nawet wyobrazić sobie rozłożenia maty nie zrujnuje Twojego planu wzmocnienia ciała. Jeden kawałek ulubionego ciasta nie sprawi, że stracisz prawo do mówienia „odżywiam się zdrowo”. Okazywanie sobie miłości zawiera w sobie umiejętne wsłuchiwanie się w swoje potrzeby i wyrozumiałość, kiedy nie mamy mocy przerobowych na bycie w 100%. 

Zaprzyjaźnij się ze swoją fizycznością

Negatywny stosunek do swojego ciała to problem, z którym borykają się coraz młodsi ludzie. Nieskazitelny wizerunek propagowany przez social media i media tradycyjne sprawia, że niezależnie od wysiłku włożonego w pracę nad wyglądem czujemy się niedostatecznie ładni, zgrabni, umięśnieni czy jędrni. Bardzo łatwo zapominamy też, że świat oglądany przez ekran komputera to często fikcja stworzona przy pomocy Photoshopa i upiększających filtrów. Efekt? Coraz niższa samoocena, niechęć do kontaktów towarzyskich i seksualnych, zaburzenia odżywiania, agresywne komunikaty wysyłane pod własnym adresem… Można wymieniać długo, ale zamiast tego wolimy się skupiać na przeciwdziałaniu. Znajdź swój sposób na to, aby każdego dnia dać sobie pozytywny sygnał w kierunku własnej fizyczności. Rytuał pielęgnacyjny, ruch na miarę możliwości, a może odżywczy posiłek? Szukasz inspiracji? Odwiedź nasz dział dedykowany ciału TU.

Zdjęcie Aleksander Fajtek/ Unsplash

Akceptuj to, że popełniasz błędy

Łatwo jest być swoim przyjacielem w momentach triumfu. Ale czy na pewno potrafisz patrzeć na siebie łaskawym wzrokiem w chwilach porażek? Akceptowanie siebie nie powinno być mechanizmem wybiórczym. Pamiętaj, że to, że masz gorszy dzień wcale nie oznacza, że jesteś gorszym człowiekiem. Życie to sinusoida, na której wielokrotnie zaliczysz wychylenia i w górę, i w dół. Jeśli popełnisz błąd, zamiast rozpamiętywać i deprecjonować każdy aspekt swojego jestestwa zastanów się, jak możesz go naprawić. Akceptacja porażek nie tylko pomaga żyć lepiej tu i teraz, ale też hartuje charakter. Jak twierdzi Tim Harford, autor bestsellerowej książki „Adapt. Why success always starts with a failure?”, jest też integralnym elementem procesu osiągania sukcesu. 

Stawiaj sobie realne cele

Rozwój jest formą dbania o siebie, ale łatwo wpaść w pułapkę stawiania sobie wymagań, którym nie sposób sprostać. Tyczy się to niestety również metod, którymi pozornie chcemy okazać sobie pozytywne emocje. Idąc na kurs jogi, żeby zadbać jednocześnie o ciało i ducha, nie zakładaj, że po tygodniu będziesz robić drugą serię ashtangi bez śladów zmęczenia. Kiedy chcesz zacząć zdrowiej jeść, nie określaj celu jako „już nigdy nie zjem czegokolwiek zawierającego cukier”, bo z porażką spotkasz się prawdopodobnie podczas pierwszego weekendu. Tak jak chcesz pokochać swoje „ja”, pokochaj metodę małych kroków. I  ciesz się, że każdy z nich przybliża Cię do wewnętrznej równowagi. 

Zdjęcie Ayo Ogunseinde/ Unsplash

Kiedy zaczynamy kochać siebie, przestajemy żyć biernie. Nie jesteśmy zależni jedynie od opinii, kaprysów i planów innych, bo zaczynamy sami jasno wytyczać ścieżki i nimi podążać. Żyjąc w zgodzie ze sobą nie tylko będziemy łatwiej znosić porażki, ale też zaczniemy odczuwać prawdziwe szczęście w chwilach zwycięstw. Podoba Ci się ta teoria? Nie trać czasu i przejdź do praktyki jeszcze dziś. Jeśli szukasz pomysłów na to, jak zagospodarować czas tylko dla siebie, skorzystaj z naszych pomysłów TU.

Monika Dąbrowska

Monika Dąbrowska

Odkąd pamiętam moje życie było związane z pracą nad ciałem – najpierw pływałam, potem grałam w siatkówkę, równolegle zakochałam się w nartach, a wreszcie trafiłam na jogę i przy niej pozostanę już na zawsze. To był mój pierwszy przemyślany krok w holistycznej pracy nad sobą. Po nim nastąpiły kolejne, odżywianie, świadoma pielęgnacja, praca nad emocjami, własnymi barierami i wiele innych. Gdzieś pośrodku tej drogi zrodził się pomysł na portal Twig.pl, który ma być inspiracją dla innych (i dla mnie) do wprowadzania dobrych praktyk w codzienności. Rozpoczynając ten projekt zostawiłam za sobą dotychczasowe życie zawodowe związane z marketingiem i reklamą i pracą w takich branżach jak moda i uroda. Na co dzień nie mogę żyć bez książki, filmu i teatru. Na mojej ścieżce edukacji pojawiła się nawet szkoła aktorska, pierwsza życiowa lekcja otwartości. Kolejne odebrałam podróżując. Coraz więcej miejsca w moim życiu zajmuje natura. Latem uciekam z Warszawy (w której mieszkam) nad Narew, gdzie trochę zdradzam jogę pływając na wakeboardzie albo po prostu gapiąc się w słońce.