Strona intenetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Kliknij tutaj, żeby dowiedzieć się jaki jest cel używania cookies oraz jak zmienić ustawienia cookies w przeglądarce. Więcej informacji znajdą Państwo w zakładce Polityka Prywatności.

Rozumiem
Ciało - Ruch
21.08.2020

Jak włączyć ruch do swojej codziennej rutyny? Podpowiadamy.

Jak włączyć ruch do swojej codziennej rutyny? Podpowiadamy.
Zdjęcie Kaylee Garrett-Gapr/ Unsplash
Zdjęcie Kaylee Garrett-Gapr/ Unsplash

Fajnie jest sobie posiedzieć. Obejrzeć film, poczytać książkę, nawet pogapić się przez okno. Ale kiedy dołożymy do tego siedzący tryb pracy w coraz dłuższych porach,  siedzące spotkania przy stole ze znajomymi i surfowanie po internecie na kanapie jako jedną z najpopularniejszych form spędzania wolnego czasu, dochodzimy do bardzo niepokojącego wniosku: świat powoli staje w miejscu! Oduczamy się ruchu do tego stopnia, że nawet do pobliskiego sklepu spożywczego za rogiem potrafimy wyruszyć samochodem. W Twigu mówimy takiemu zjawisku zdecydowane „nie”! I szukamy sposobów na to, jak w przyjemny, nie obciążający fizycznie i psychicznie sposób włączać coraz więcej ruchu do naszej codziennej rutyny. 

Znajdź formę ruchu, która daje przyjemność

Cieszy nas moda na zdrowy tryb życia, ale uważamy, że w jej obrębie każdy powinien szukać metod, które mu naprawdę odpowiadają.  Jedna z naszych redakcyjnych przyjaciółek kocha jogę, druga crossfit i obie już dawno zrozumiały, że nie ma co na siłę ciągać się wzajemnie po treningach. Bo najważniejsze jest to, że każda z nich dba o zdrowie i formę w sposób, który sprawia, że z niecierpliwością wyczekują momentu przebrania się w sportowy strój.  Nie zrażaj się i eksperymentuj. Szukaj zajęć grupowych, korzystaj z dobrodziejstw Internetu czy poproś o poradę znajomego, który ma doświadczenia na różnych sportowych polach. Nigdy nie wiesz, na którym boisku może czaić się Twoja treningowa miłość. 

Zdjęcie Tyler Nix/ Unsplash

Nie masz czasu na długi trening? Podziel go na kilka krótszych 

Don Saladino, trener gwiazd takich jak Ryan Reynolds, Scarlett Johansson, Blake Lively, Jake Gyllenhaal, John Krasinski, Emily Blunt czy Ryan Gosling, specjalizujący się w przygotowywaniu swoich podopiecznych do ról w filmach akcji, znalazł sposób na rozprawienie się z nieśmiertelną wymówką pt. „nie mam czasu“. Jego klienci to osoby, które z pewnością nie cierpią na nadmiar wolnego, a ich treningi wymagają systematyczności, żeby przyniosły pożądane efekty, zarówno wizualne, jak i siłowe. Nie trzeba być jednak gwiazdą filmową, żeby rościć sobie prawo do zajętości. Żonglowanie obowiązkami zawodowymi, domowymi, towarzyskimi pozostawia niewielkie luki w grafiku. I to jest moment, kiedy Don mówi: do dzieła! Zgodnie z jego radą warto podzielić sobie intensywny trening na krótsze części i wpasowywać je w wolniejsze części dnia. Jak mówi, kiedy rano poświęcimy 10 minut na ćwiczenia brzucha, przed lunchem dorzucimy 10 minut przysiadów, a wieczorem przez 10 minut zajmiemy się rękoma, wychodzi nam pełnowartościowy trening całego ciała. Da się? Da! Trzeba tylko chcieć. 

Daj sobie czas na regenerację 

Warto pamiętać o umiarze. Jeśli stawiamy sobie bardzo ambitny cel lub po prostu uwielbiamy wybraną przez nas formę sportu, trudno zrobić sobie dzień przerwy od ćwiczeń. A już nie tylko trenerzy, ale i lekarze nawołują, że odpoczynek od aktywności fizycznej powinien być uważany za integralną część treningu. Dlaczego? Podczas treningu dochodzi do uszkodzenia włókien mięśni i utraty znajdującego się w nim glikogenu. Pojawia się stan zapalny, zaczynamy odczuwać ból, co nie tylko utrudnia powrót do ćwiczeń, ale czasem nawet i wejście po schodach. To moment, kiedy powinniśmy powiedzieć sobie stop. Kiedy włókna mięśniowe się zregenerują – a to stanie się dzięki odpoczynkowi połączonemu z odpowiednim odżywianiem, nawodnieniem, a kiedy uprawiamy sport wyczynowo, również i suplementacją – będziemy mogli wrócić na trening w szczytowej formie. Unikniemy również blokady psychicznej. Kiedy nasze ciało jest przemęczone i obolałe, głowie łatwiej jest szukać wymówek, żeby nie wskoczyć na matę. W konsekwencji możemy trwale zrazić się do treningów, bo będą kojarzyć się nam nie z przyjemnym wysiłkiem, rozwojem i rozładowaniem energii, a przykrym obowiązkiem. 

O tym jak radzić sobie z potreningowymi zakwasami piszemy tu.

Zdjęcie Canva

Nie deprecjonuj nawet najmniejszej formy ruchu 

Odkąd zrozumieliśmy, że regularny 15-minutowy trening może przynieść lepsze rezultaty zdrowotne, kondycyjne i wizualne niż 120 minut dojechania się na siłowni raz w miesiącu, zaczęliśmy wcielać w życie zasadę „nie trenuj ciężej, a mądrzej”.  Dzięki temu polubiliśmy krótkie sekwencje jogowe na dzień dobry, które pozwalają utrzymać nam regularność praktyki, czy wieczorny spacer na wyciszenie, kiedy nie mamy siły na intensywniejszy ruch. Wielkie efekty są sumą małych działań. Jest też duża szansa, że kiedy uda nam się przekonać do ćwiczeń w wersji short, zapragniemy więcej. A jednocześnie nie będziemy się psychicznie biczować, że danego dnia nie mamy czasu na więcej niż 5 powitań słońca. 

Spędzaj aktywnie czas z przyjaciółmi 

Długi okres zamknięcia w domach chyba wszystkim z nas przypomniał, jak ważna jest w  życiu obecność drugiego człowieka i kontakt z naturą. Nie czekaj na kolejny lockdown (tfu,tfu,tfu!), żeby znaleźć miejsce w swoim życiu dla obu tych czynników. A najlepiej połącz je! Zaproponuj przyjaciołom wspólny spacer nad jeziorem czy rowerową wycieczkę na miasto, a kiedy macie ochotę coś zjeść, zamiast siedzieć w restauracji wybierzcie się na piknik z grami na świeżym powietrzu w tle. Nawet nie zauważycie, jak szybko i przyjemnie spalicie naprawdę sporo kalorii. 

Monika Dąbrowska

Monika Dąbrowska

Odkąd pamiętam moje życie było związane z pracą nad ciałem – najpierw pływałam, potem grałam w siatkówkę, równolegle zakochałam się w nartach, a wreszcie trafiłam na jogę i przy niej pozostanę już na zawsze. To był mój pierwszy przemyślany krok w holistycznej pracy nad sobą. Po nim nastąpiły kolejne, odżywianie, świadoma pielęgnacja, praca nad emocjami, własnymi barierami i wiele innych. Gdzieś pośrodku tej drogi zrodził się pomysł na portal Twig.pl, który ma być inspiracją dla innych (i dla mnie) do wprowadzania dobrych praktyk w codzienności. Rozpoczynając ten projekt zostawiłam za sobą dotychczasowe życie zawodowe związane z marketingiem i reklamą i pracą w takich branżach jak moda i uroda. Na co dzień nie mogę żyć bez książki, filmu i teatru. Na mojej ścieżce edukacji pojawiła się nawet szkoła aktorska, pierwsza życiowa lekcja otwartości. Kolejne odebrałam podróżując. Coraz więcej miejsca w moim życiu zajmuje natura. Latem uciekam z Warszawy (w której mieszkam) nad Narew, gdzie trochę zdradzam jogę pływając na wakeboardzie albo po prostu gapiąc się w słońce.