Strona intenetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Kliknij tutaj, żeby dowiedzieć się jaki jest cel używania cookies oraz jak zmienić ustawienia cookies w przeglądarce. Więcej informacji znajdą Państwo w zakładce Polityka Prywatności.

Rozumiem
Ciało - Trendy
05.03.2021

Naturalne konserwanty w jedzeniu i kosmetykach. Czym są?

Naturalne konserwanty w jedzeniu i kosmetykach. Czym są?
Zdjęcie Canva
Zdjęcie Canva

Lubimy, kiedy nasze jedzenie jest naturalne, ale fajnie byłoby, gdyby zakupy wytrzymały w lodówce dłużej niż 2 dni. Mówimy zdecydowane tak kosmetykom z kategorii „clean beauty”, ale nie uśmiecha się nam kupowanie kremów o terminie przydatności do 1 miesiąca, no bo kto zdąży to zużyć? Pomocne w obu sytuacjach wydają się konserwanty, ale zazwyczaj z automatu klasyfikujemy je jako złe. Czy słusznie?

Czy diabeł jest naprawdę tak straszny?

Konserwanty to substancje dodawane do produktów w celu przedłużenia ich świeżości poprzez zahamowanie procesu rozwoju drobnoustrojów. To dzięki nim konfitura wyprodukowana w Brazylii może przejechać pół świata, zanim znajdzie się na polskim stole bez uszczerbku na jakości, a ulubione serum można nakładać na twarz nawet pół roku po otwarciu buteleczki bez ryzyka podrażnień. Niezależnie od tego, w jakich warunkach wytwarzane i przechowywane są produkty, zarówno te spożywcze, jak i kosmetyczne, ich składniki ulegają postępującym w czasie zmianom. Zanim konserwanty zostaną dopuszczone do obiegu, muszą spełnić szereg wymogów, takich jak niezawodne działanie, szerokie spektrum hamowania rozwoju drobnoustrojów, brak negatywnego oddziaływania na naturalne cechy sensoryczne produktu, brak toksyczności dla człowieka, efektywność w jak najniższym stężeniu i szerokim zakresie pH czy niski potencjał alergenny.

Zdjęcie Gerardo Marrufo/ Unsplash

Środki konserwujące możemy podzielić na dwie główne kategorie:

Konserwanty chemiczne, czyli substancje wytworzone w sposób sztuczny, wykazujące silne działanie bakteriobójcze i grzybobójcze w dawce nieprzekraczającej stężenia 1% (najczęściej 0,1–0,2%). Na liście składników znajdziemy je w zakresie numerów E200–E299. Dzielą się na antyseptyki i antybiotyki. 

Konserwanty naturalne, pozyskiwane przede wszystkim z roślin, których działanie konserwujące wynika głównie z właściwości antyoksydacyjnych oraz zapobiegania zjawisku jełczenia olejów i tłuszczów.

Mimo że nie wszystkie chemiczne konserwanty są szkodliwe dla zdrowia, coraz więcej mówi się o potencjalnych skutkach ubocznych wynikających z ich regularnego stosowania, takich jak: 

Niekorzystny wpływ na określone grupy ludzi, np. niemowlęta lub kobiety w ciąży, 

Wywoływanie reakcji alergicznych i nietolerancji,

Rozregulowywanie gospodarki hormonalnej, 

Wchodzenie w interakcje z lekami, 

Potencjalne działanie rakotwórcze.

Jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, statystyczny Polak zjada co roku średnio 2 kg. dodatkowych substancji konserwujących, a aktualnie dopuszczonych do stosowania w samej tylko żywności jest ponad 330 takich dodatków. Jak możemy przeczytać w tym samym raporcie, „(…) dostępnych jest coraz więcej dowodów i publikacji, które wskazują na szkodliwość niektórych dodatków do żywności. W zleconej przez NIK ekspertyzie wśród dodatków, które mogą wywoływać alergie wymieniono barwniki spożywcze, szczególnie syntetyczne (m.in. E 123, E 110, E 122) oraz konserwanty z grupy siarczynów. Wskazano również, że niektóre barwniki (E120 koszenila, E124 czerwień koszenilowa i E 129 czerwień Allura), mogą powodować groźny dla życia wstrząs anafilaktyczny. Barwniki te są często używane w wędlinach, napojach, sałatkach. Są one szczególnie niebezpieczne dla dzieci oraz osób uczulonych na salicylany. Jako dodatki o wysokim potencjale pronowotworowym wymieniono konserwanty: kwas benzoesowy (E 210) i jego pochodne oraz azotyny i azotany (E 249, E 250, E 251, E 252). Także Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA)  potwierdził niektóre dowody na związek azotynów w diecie z nowotworami żołądka oraz połączenia azotynów i azotanów z przetworzonego mięsa z nowotworami jelita grubego. W zleconej ekspertyzie stwierdzono ponadto narażenie na rakotwórcze N-nitrozoaminy, które powstają m.in. podczas termicznej obróbki żywności zawierającej te substancje, czyli np. podczas podgrzewania kiełbas. Ponadto mogą one być niebezpieczne dla kobiet w ciąży.”

Nic więc dziwnego, że coraz więcej ludzi, zarówno producentów, jak i konsumentów skłania się ku wyborowi produktów o krótszym terminie przydatności, krótkich i przejrzystych składach, wyprodukowanych przy użyciu naturalnych konserwantów. Przyjrzyjmy się najpopularniejszym z nich. 

Zdjęcie Canva

Naturalne konserwanty w jedzeniu 

Przyprawy, soki i naturalne ekstrakty to świetna alternatywa dla chemicznych substancji hamujących rozwój szkodliwych mikroorganizmów. W polskiej kulturze jedną z najpopularniejszych metod przedłużania życia jedzenia jest kiszenie (więcej o kiszonkach piszemy TU). Przed laty było ono wydarzeniem tak istotnym, że urosło do rangi corocznego rytuału w społecznościach wiejskich. Odpowiednio przygotowane słoiki mogą stać w spiżarni przez długie miesiące, zanim trafią na talerze, bez wywoływania niepożądanych reakcji żołądka. To wszystko dzięki konserwującej mocy solanki, wspomagającej proces fermentacji mlekowej przeprowadzany przez bakterie mlekowe. Jakie inne naturalne składniki mogą przedłużać świeżość produktu?

Cukier,

Anyż,

Kminek,

Koper włoski,

Chrzan,

Chilli,

Goździki, 

Cebula,

Tymianek, 

Seler, 

Czosnek, 

Sok z cytryny.

Naturalne konserwanty w kosmetykach 

Kosmetyki codziennego użytku są szczególnie narażone na rozwijanie się bakterii i pleśni. Wilgoć w łazience, niedokładne zakręcanie opakowań, nakładanie produktów brudnymi rękoma, nadmierna ekspozycja na światło i wysokie temperatury to tylko niektóre z czynników, które mogą skracać życie ulubionych kremów, balsamów, żeli i podkładów. Na szczęście nie trzeba zdawać się na działanie środków chemicznych, żeby zahamować ten proces. Wśród naturalnych konserwantów możemy wyróżnić:

Olejki eteryczne, przede wszystkim te zawierające w swoim składzie fenole, m.in. olejek tymiankowy, goździkowy, cynamonowy, oraz inne, takie jak olejek z drzewa herbacianego, lawendowy, z oregano, z oczaru wirginijskiego,

Witaminy o silnych właściwościach antyoksydacyjnych : C i E, 

Ekstrakty- grejpfrutowy i rozmarynowy,

Kwas cytrynowy pozyskiwany z owoców cytrusowych.

Zdjęcie Canva

Czy „naturalne” równa się bezpieczne? 

Niestety, nawet konserwanty pochodzenia naturalnego mogą być niebezpieczne dla zdrowia i życia, wywołując reakcje alergiczne. Jeśli chcesz mieć pewność, że wybierasz produkty nieszkodliwe, pamiętaj o tych kilku prostych zasadach:

1. Wnikliwie czytaj etykiety, a jeśli jakiś produkt w składzie będzie dla Ciebie niezrozumiały, sprawdź w internecie jego pochodzenie i potencjalny stopień szkodliwości.

2. Miej na uwadze stężenie. Zbyt duża ilość naturalnego konserwantu może wywołać podrażnienia oraz zewnętrzne i wewnętrzne reakcje alergiczne. 

3. Szukaj certyfikatów. Dzięki temu będziesz mieć pewność, że wybrany przez Ciebie produkt został poddany rzetelnej kontroli. 

4. Pamiętaj, że jeden naturalny konserwant może być niewystarczający, aby przedłużyć trwałość produktu. Zwróć uwagę na kompozycję składników i ich uzupełniające się właściwości. Wykorzystanie ekstraktów o różnym działaniu spowoduje, że ich całkowite działanie konserwujące będzie silniejsze. 

Interesuje Cię naturalne piękno? Więcej o kategorii „clean beauty” przeczytasz TU. A o wątpliwej jakości składnikach kosmetycznych piszemy TU.

Monika Dąbrowska

Monika Dąbrowska

Odkąd pamiętam moje życie było związane z pracą nad ciałem – najpierw pływałam, potem grałam w siatkówkę, równolegle zakochałam się w nartach, a wreszcie trafiłam na jogę i przy niej pozostanę już na zawsze. To był mój pierwszy przemyślany krok w holistycznej pracy nad sobą. Po nim nastąpiły kolejne, odżywianie, świadoma pielęgnacja, praca nad emocjami, własnymi barierami i wiele innych. Gdzieś pośrodku tej drogi zrodził się pomysł na portal Twig.pl, który ma być inspiracją dla innych (i dla mnie) do wprowadzania dobrych praktyk w codzienności. Rozpoczynając ten projekt zostawiłam za sobą dotychczasowe życie zawodowe związane z marketingiem i reklamą i pracą w takich branżach jak moda i uroda. Na co dzień nie mogę żyć bez książki, filmu i teatru. Na mojej ścieżce edukacji pojawiła się nawet szkoła aktorska, pierwsza życiowa lekcja otwartości. Kolejne odebrałam podróżując. Coraz więcej miejsca w moim życiu zajmuje natura. Latem uciekam z Warszawy (w której mieszkam) nad Narew, gdzie trochę zdradzam jogę pływając na wakeboardzie albo po prostu gapiąc się w słońce.