Strona intenetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Kliknij tutaj, żeby dowiedzieć się jaki jest cel używania cookies oraz jak zmienić ustawienia cookies w przeglądarce. Więcej informacji znajdą Państwo w zakładce Polityka Prywatności.

Rozumiem
Ciało - Odżywianie
04.12.2021

Restrykcyjne diety, jeden z najbardziej szkodliwych trendów przeminął!

Restrykcyjne diety, jeden z najbardziej szkodliwych trendów przeminął!
Zdjęcie Canva
Zdjęcie Canva

Końcówka roku sprzyja podsumowaniom. Ostatnio w redakcji zastanawialiśmy się nad tym, jakie najgłupsze trendy wellness pojawiły się w 2021 r. I jak długo udało im się utrzymać na fali. Było trochę śmiesznie, trochę strasznie, ale najważniejszy (i mimo że subiektywny,  to naprawdę wierzymy, że słuszny) wniosek, który przywitaliśmy z uśmiechami na twarzach, brzmiał: skończył się czas restrykcyjnych diet. 

Jedzenie: wróg publiczny numer 1

Szaleństwo na punkcie idealnej sylwetki nie jest współczesnym fenomenem. Mimo że na przestrzeni wieków ideały piękna zmieniały się czasem wręcz ekstremalnie, zawsze było to zjawisko ciałocentryczne – a jak wiadomo, im bardziej się na czymś skupiamy, tym łatwiej przychodzi nam upodobanie do skrajności. Gdyby ktoś chciał stworzyć poczet świętych dietetycznych, na pewno listę otwierałby Lord Byron – angielski poeta i dramaturg, ikona europejskiego romantyzmu, znana nie tylko ze swojego wybitnego pisarstwa, ale również przewrażliwienia na punkcie własnej cielesności. Obsesja wynikała z wrodzonej tendencji do tycia, którą autor starał się regularnie poskramiać tym, co dziś nazwalibyśmy fad diet (czyli popularnym przez kilka tygodni – miesięcy nowym sposobem odchudzania), opartą głównie na tłuczonych ziemniakach z dodatkiem octu. Mimo całkowitego uwielbienia dla ziemniaczków z wody, patelni i piekarnika nie będziemy sprawdzać byronowskich rad na uzyskanie szczupłej sylwetki z jednego, prostego powodu: nie wierzymy w diety cud i radykalne cięcia w kaloryczności czy różnorodności spożywanych produktów.

Zdjęcie Adam Bartoszewicz/ Unsplash

Tego typu rozwiązania, które (POZORNIE, bo najczęściej po prostu prowadzą do pozbycia się nadmiaru wody i zawartości jelitowej w krótkim czasie) mają spowodować szybką utratę masy, niosą za sobą wielkie ryzyko:

Trwałego spowolnienia metabolizmu, 

Kompensowania sobie okresu wyrzeczeń i szybkiego przybrania na wadze, jak tylko skończy się okres diety,

Obniżenia odporności, 

Rozregulowania gospodarki hormonalnej, 

Zwiększenia ilości wydzielanego kortyzolu (bo warto pamiętać, że głód jest ogromnym stresorem dla ciała), 

Obniżenia poziomu koncentracji i zdolności kognitywnych, 

Problemów ze snem, 

Spadków nastroju, 

Deficytów składników odżywczych. 

Chociaż mogłoby się zdawać, że skoro coraz lepiej rozumiemy połączenie między tym, czym karmimy ciało i tym, jak się ono później czuje, chęć uzyskania jak najlepszych rezultatów dietetycznych i jak najkrótszym czasie często wygrywała z rozsądkiem. Popularność suplementów spalających tkankę tłuszczową, zmniejszających uczucie głodu, zbyt długie głodówki, słodkie batony, które miały zastąpić cały posiłek, herbatki przeczyszczające tak szybko, że składniki odżywcze zawarte w posiłkach nie nadążały z wchłanianiem się – czego to jeszcze świat w sferze gonitwy za rozmiarem 0 nie widział? Chcielibyśmy powiedzieć, że mamy nadzieję, że już wszystko, ale zostawimy miejsce dla ludzkiej kreatywności (która niestety nie zawsze wiąże się z mądrością) i wysuniemy śmiałą tezę, że będzie widział coraz mniej.

Zdjęcie Nate Johnston/ Unsplash

Oto kilka argumentów na to, że nie przemawia przez nas mieszanka optymizmu z nadzieją, tylko fakty: 

Wzrost świadomości wartości jedzenia

Nie mamy na myśli wartości materialnej, tutaj raczej życzylibyśmy sobie spadków, szczególnie w ekologicznych sklepach sieciowych. Pandemia przyczyniła się do tego, że zaczęliśmy zwracać większą uwagę na zdrowie i naturalne metody jego wspierania. Coraz więcej zaczęło być słychać o tym, że odporność, która teraz jest na wagę złota, jest ściśle powiązana z jedzeniem. Dzięki skupieniu się na tym, że posiłki składają się nie tylko z kalorii, ale też witamin, antyoksydantów czy minerałów, zaczęliśmy postrzegać je nie jako wroga, tylko bardzo cennego przyjaciela. 

Zła prasa suplementów odchudzających

Zgodnie z orzeczeniem European Association for the Study of Obesity, ogłoszonym w maju tego roku, suplementy diet, nawet jeśli spowodują początkowe drgniecie wskaźnika na wadze, rzadko przynoszą  długofalowe rezultaty. Coraz więcej mówi się o tym, że ani restrykcyjny trening, ani tabletka cud nie zniwelują wpływu na ciało złej diety. Ten wzrost wiedzy sprzyja nie tylko budowaniu zdrowej, świadomej relacji z jedzeniem, ale też minimalizuje ryzyko konsekwencji nieprawidłowego stosowania suplementów odchudzających: wahań nastroju, udarów, zawałów serca, podwyższania ciśnienia krwi czy drgawek.

Zwrócenie się ku wnętrzu

Maratony dietetyczne sprzyjają zapominaniu o tym, że składamy się nie tylko z warstwy zewnętrznej, ale wzrost popularności pojęć takich jak wellness (dobra kondycja fizyczna i psychiczna) czy well-being (dobrostan), przypomniał nam o tym, że warto dbać też o wnętrze. Czyli poczucie równowagi, samoocenę, komfort bycia sobą, akceptację tego, jakim się jest, świadome dbanie po to, żeby czuć się dobrze, a nie zmieniać w pogoni za (często nie naszymi) ideałami, akceptację procesu starzenia się i budowanie bazującej na pozytywnych emocjach relacji z ciałem. Wierzymy, że z tak solidną, wewnętrzną bazą stajemy się coraz mniej podatni na błyskawiczne, rygorystyczne i krzywdzące rozwiązania dietetyczne. 

Zdjęcie Adam Bartoszewicz/ Unsplash

Redefinicja piękna

Poczekajcie, zanim powiecie, że przecież i tak większość modelek w magazynach modowych to białe, szczupłe, pozbawione cellulitu, a na dodatek i tak przepuszczone przez Photoshop dziewczyny, pamiętajcie, że zmiana to proces – a ten bez wątpienia się dzieje. W świecie mediów pojawia się coraz więcej kobiet (z naszą ulubioną Ashley Graham na czele, polecamy jej podcast Pretty Bid Deal, w którym rozprawia się z chyba wszystkimi stereotypami dotyczącymi współczesnych kobiet), które mówią głośno, że są szczęśliwe w swoimi ciele nie MIMO TEGO, że mają odbiegający od standardów rozmiar, ale właśnie DLATEGO, że są jakie są – i nie ma to wymiaru jedynie fizycznego. Trzymamy kciuki, kibicujemy i zgodnie z zaleceniami Ashley codziennie rano uśmiechamy się do siebie w lustrze. 

Jeśli po przeczytaniu tego artykułu zastanawiasz się, czy Twoja dieta na pewno Ci służy, kliknij w TEN link, aby rozwiać wątpliwości. 

Monika Dąbrowska

Monika Dąbrowska

Odkąd pamiętam moje życie było związane z pracą nad ciałem – najpierw pływałam, potem grałam w siatkówkę, równolegle zakochałam się w nartach, a wreszcie trafiłam na jogę i przy niej pozostanę już na zawsze. To był mój pierwszy przemyślany krok w holistycznej pracy nad sobą. Po nim nastąpiły kolejne, odżywianie, świadoma pielęgnacja, praca nad emocjami, własnymi barierami i wiele innych. Gdzieś pośrodku tej drogi zrodził się pomysł na portal Twig.pl, który ma być inspiracją dla innych (i dla mnie) do wprowadzania dobrych praktyk w codzienności. Rozpoczynając ten projekt zostawiłam za sobą dotychczasowe życie zawodowe związane z marketingiem i reklamą i pracą w takich branżach jak moda i uroda. Na co dzień nie mogę żyć bez książki, filmu i teatru. Na mojej ścieżce edukacji pojawiła się nawet szkoła aktorska, pierwsza życiowa lekcja otwartości. Kolejne odebrałam podróżując. Coraz więcej miejsca w moim życiu zajmuje natura. Latem uciekam z Warszawy (w której mieszkam) nad Narew, gdzie trochę zdradzam jogę pływając na wakeboardzie albo po prostu gapiąc się w słońce.

Podobne artykuły

05.03.2020
Witamina C. Składnik odżywiający skórę.
Gdzie ją znajdziesz?
Ciało - Odżywianie
05.03.2020
5 powodów, żeby zaprzyjaźnić się z przysiadami.
Sprawdź je.
Ciało - Ruch
05.03.2020
Darmowy i prosty zabieg likwidujący opuchliznę?
Po prostu kostki lodu.
Ciało - Pielęgnacja