Strona intenetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Kliknij tutaj, żeby dowiedzieć się jaki jest cel używania cookies oraz jak zmienić ustawienia cookies w przeglądarce. Więcej informacji znajdą Państwo w zakładce Polityka Prywatności.

Rozumiem
Życie - Trendy
18.12.2021

Wabi sabi. Najpiękniejsze jest to, co niedoskonałe

Wabi sabi. Najpiękniejsze jest to, co niedoskonałe
Zdjęcie Canva
Zdjęcie Canva

Delikatność, nietrwałość, ulotność to słowa klucz do zrozumienia japońskiej sztuki odnajdywania piękna w niedoskonałości, zwanej wabi-sabi.  Nie dotyczy ona tylko urządzania wnętrz – wabi-sabi może być wszystko, zarówno nasze relacje, a nawet całe życie. Zapraszamy do zanurzenia się w japońskiej radości z prostoty i natury. 

Filozofia wabi-sabi stanowi ważny element japońskiej codzienności, choć wielu Japończyków nie potrafi go jasno wytłumaczyć. Za inicjatora tego nurtu uznaje się Sen no Rikyu, mistrza ceremonii herbacianej, który jako jeden z pierwszych zaczął używać skromnych naczyń i narzędzi (mimo, iż popularne wówczas było używanie zdobionych chińskich naczyń – karamono). Wabi-sabi swoimi korzeniami sięga również do buddyzmu zen i zamiłowania do wszystkiego, co niedoskonałe. To filozofia, która początkowo wywodziła się z Chin, jednak rozkwitła dopiero w Japonii, dzięki czemu uznaje się ją za jej źródło. 

Wabi sabi
Zdjęcie Canva

Znaczenie wabi-sabi 

Wabi początkowo odnosił się do samotnego życia w naturze, natomiast sabi znaczyło „chłód”, „chude”. Około XIV wieku znaczenia tych słów zaczęły się zmieniać na bardziej pozytywne. Obecnie wabi kojarzy się z prostotą, życiem w zgodzie z naturą i pokorą. Może być stosowana do obiektów naturalnych, tych stworzonych przez człowieka, a także do subtelnej elegancji. Sabi to piękno i pogoda ducha, która przychodzi wraz z wiekiem, kiedy życie danego obiektu nosi ślady użytkowania. 

W dzisiejszej Japonii znaczenie wabi-sabi często opisywane jest jako „mądrość w naturalnej prostocie” lub „niedoskonałe piękno”. To filozofia dopuszczająca niedoskonałość, wręcz stawiająca ją na piedestale. W końcu najpiękniejsze przedmioty to te, po których widać ich wyjątkową historię. Niedoskonałość jest oznaką niepowtarzalności i oryginalności, bo przecież nikt i nic nie starzeje się w ten sam sposób. 

Akceptacja i pokora 

Wabi-sabi to poszukiwanie subtelnego piękna w niedoskonałości. To także akceptacja rzeczy takimi, jakimi są. Bez walki, wypierania i wszelkich ozdób w postaci make-up’u i instagramowych filtrów. Akceptowanie siebie z całym wachlarzem wad, pokazanie swojej prawdziwej natury. W wabi-sabi jest miejsce na wszystkie niedoskonałości, których się wstydzimy, jak zmarszczki, siwizna i blizny. To, co posiadamy dziś i to, jacy jesteśmy, jest już w pełni wystarczające. Mamy w sobie wszystko, by poczuć prawdziwe szczęście.  

Wabi sabi
Zdjęcie Canva

Przeżyć, doświadczyć, być 

Podobno wabi-sabi się czuje. Jest ukryte głęboko w nas. Aby wprowadzić je do naszego życia nie potrzeba nic więcej, oprócz wyciszonego umysłu i odprężonego ciała, dzięki którym jesteśmy w stanie docenić spokój i niedoskonałe piękno. To filozofia życia w teraźniejszości, doceniania każdej ulotnej chwili, która już nigdy się nie powtórzy. Bycie tu i teraz, czerpanie radości z prostoty i natury. Zauważenie małych cudów, jak spadające liście czy wyłaniające się przebiśniegi. To szukanie satysfakcji w prozie życia na przekór pułapki ciągłego gonienia za króliczkiem. To przede wszystkim zwolnienie, odrzucenie nadmiaru, czerpanie spokoju z najmniejszych rzeczy i prostych czynności. Gdy pędzimy, tracimy z oczu wiele wyjątkowych chwil i relacji. Pojawia się pytanie, czy warto? 

Sztuka gościnności 

Tradycyjne zapraszanie gości może się wydawać przytłaczające, bo przecież spraw do załatwienia jest tak dużo! Lista zakupów, dekoracja stołu, zorganizowanie wykwintnej kolacji – to tylko jedne z wielu. Autorka książki „Żyj wabi-sabi”, Julie Pointer Adams wychodzi naprzeciw tym oczekiwaniom: „A gdyby tak się okazało, że aby być dobrym gospodarzem, wystarczy wypić z gośćmi herbatę na werandzie lub po prostu stworzyć warunki, w których wszyscy dobrze się czują? W goszczeniu u siebie przyjaciół chodzi przede wszystkim o bycie razem – to, gdzie, kiedy i jak się spotkamy jest kwestią drugorzędną. Nie musimy starać się nikomu zaimponować ani za wszelką cenę dążyć do perfekcji”. Spróbujmy przy następnej okazji przypomnieć sobie, jak wspaniale jest zwolnić tempo i swobodnie przebywać w towarzystwie najbliższym, twarzą w twarz. Osoby, które żyją w zgodzie z wabi-sabi prowadzą otwarte domy, spontanicznie zapraszają do siebie znajomych. Traktują to jako okazję do spędzania czasu razem, a nie sposób do imponowania innych. 

Opozycja do nowoczesnych trendów 

Wabi-sabi stoi w opozycji do zachodniej kultury, która nieustannie promuje konsumpcjonizm i identyczność. Wyrzucamy rzeczy dlatego, że się znudziły, lub pojawiła się nowa moda, za którą chcemy podążać. Sztuka wabi-sabi nie definiuje człowieka poprzez stan posiadania i sposób korzystania z rzeczy. Zachęca do tego, aby cieszyć się z pięknych rzeczy, ale traktować je jako dodatek, który pomaga uczynić dom przytulniejszym, nie jako powód do dumy i sąsiedzkiej zazdrości. Sabi przypomina o przemijalności, która jest obecna także wśród świata materii. Zaprasza do dokonywania świadomych wyborów rzeczy wykonanych z naturalnych materiałów, które są ponadczasowe. Dzięki wabi-sabi mamy szansę zrozumieć, że niedoskonałość jest nawet lepsza od perfekcjonizmu, ma mnóstwo zalet i jest na nią miejsce. 

Wabi sabi
Zdjęcie Canva

Design wabi-sabi 

Dziś wabi-sabi kojarzy nam się przede wszystkim ze stylem wnętrzarskim. Owszem, jest nim, ale nie należy zapominać o głębszej naturze tej filozofii. Design wabi-sabi to przedmioty z duszą, wykonane własnoręcznie lub przypominające naszych przodków. To ukłon w stronę naturalnych materiałów i kolorów, jak drewno i len. Minimalizm, prostota, niedoskonałość. Wnętrza wabi-sabi pozwalają na uspokojenie i nawiązanie kontaktu ze swoim JA. Promują przywrócenie życia starym przedmiotom, które można naprawić lub przerobić, niż napędzać wielką machinę konsumpcjonizmu. Tego nam dziś bardzo potrzeba! 

Patrycja Zwolińska

Patrycja Zwolińska

Odkąd zaczęłam podążać drogą zdrowia i większej świadomości moje życie obróciło się do góry nogami. Pokochałam stać na głowie, kiedy wszystko jest na właściwym miejscu – włącznie ze mną. Codziennie uczę się sztuki wdzięczności i zachwytu nad naturą, która nie ma sobie równych. Jest dla mnie najlepszym lekarstwem. Kocham górskie wędrówki w nieznane, ale także wpatrywanie się w piękno kwitnących bzów, chodzenie boso po trawie. Kocham po prostu być ze światem, nie przeciw niemu. Na postrzeganie samej siebie i świata wpłynęły znacznie joga i medytacja, które nieustannie uczą mnie pokory i dystansu. Pasjonuje mnie Ajurweda i Medycyna Chińska, które patrzą na człowieka holistycznie. Odkąd zostałam wegetarianką moją nową pasją stało się roślinne gotowanie – uczę się leczyć pożywieniem. Lubię obserwować niebo i wpatrywać się w gwiazdy, które dzięki astrologii bardziej rozumiem. Wracając na ziemię – jestem studentką dziennikarstwa, która ulgę znajduje w pisaniu. Jestem także marzycielką i wolną duszą, która stale szuka swojej ziemskiej ścieżki.