Strona intenetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Kliknij tutaj, żeby dowiedzieć się jaki jest cel używania cookies oraz jak zmienić ustawienia cookies w przeglądarce. Więcej informacji znajdą Państwo w zakładce Polityka Prywatności.

Rozumiem
Umysł - Rozwój osobisty
24.10.2020

Weekendowe rytuały, które sprawią, że jeszcze bardziej naładujesz baterie.

Weekendowe rytuały, które sprawią, że jeszcze bardziej naładujesz baterie.
Zdjęcie Darius Bashar/ Unsplash
Zdjęcie Darius Bashar/ Unsplash

W ciągu całotygodniowej gonitwy często myślami jesteśmy już w weekendzie. Marzymy o odpoczynku, regeneracji i nadrabianiu tego, na co od poniedziałku do piątku zabrakło nam czasu. Bardzo często jednak, kiedy w końcu przychodzi upragnione wolne, nie wiemy, jak je wykorzystać. Nadchodzimy z pomocą! Oto kilka prostych i przyjemnych rytuałów, dzięki którym dwa weekendowe dni mogą zamienić się w domowy wellness retreat. 

Ostatnie tygodnie znów sprawiają, że zaczynamy postrzegać dom jako ostoję bezpieczeństwa. Coraz więcej osób rezygnuje z jakichkolwiek aktywności „na mieście”, a kolejne restrykcje ograniczają wybór tym, którzy decydują się na wyjścia.  Zachęcamy do tego, żeby nie postrzegać czasu spędzonego w domu jako stracony lub przymusowy. Wystarczy odpowiednie nastawienie i kilka prostych patentów, aby naładować baterie do pełna i mieć siłę na wyzwania, które przyniesie kolejny tydzień. Jak?

Zdjęcie Gaelle Marcel/ Unsplash

Zafunduj sobie technologiczny detoks 

Intensywny tydzień pracy nie sprzyja byciu offline. Co chwila spływają maile wymagające natychmiastowej odpowiedzi, a komunikatory z popularnych serwisów społecznościowych coraz częściej stają się miejscem rozmów służbowych. To wszystko sprawia, że odruchowo co chwila łapiemy za telefon, żeby sprawdzić, czy żadna informacja nam nie umknęła. Jak pokazują statystyki 2 na 5 dorosłych sprawdza telefon średnio raz na 12 minut. Z tych samych badań wynika, że przeciętny Brytyjczyk spędza przed ekranem telefonu średnio 8 godzin 41 minut dziennie. Jest to czas dłuższy od tego, który poświęca na sen. Skoro obowiązki trzymają nas w nieustannej gotowości od poniedziałku do piątku,  weekend to idealny moment, żeby złapać dystans, również od telefonu.  Jeśli już szykujesz kontrargument w postaci „ale przecież używam social mediów do kontaktu z przyjaciółmi”, na to też mamy sposób. Skoro przyjaciel, to osoba, która powinna akceptować Twoje potrzeby, na pewno zrozumie komunikat, że potrzebujesz spędzić czas poza siecią. Jeśli zatem będzie potrzebować z Tobą porozmawiać, niech postawi na staroświecką metodę i po prostu zadzwoni. Jeśli całkowite odcięcie się od on-line’u to dla Ciebie skok na zbyt głęboką wodę, każdego dnia weekendu ustal na sztywno przedział czasowy, w którym sięgasz po telefon.  Stopniowo możesz zwiększać ten czas, a wraz z tym na pewno zmniejszysz poczucie dyskomfortu, że nie jesteś na bieżąco z aktualizacjami statusów w sieci. 

Zadbaj o higienę snu

Pamiętasz te szalone czasy, kiedy po 8 godzinach imprezy i 2 godzinach snu bez problemu udawało Ci się przebrnąć przez dzień pełen obowiązków? Wspominasz je z nostalgią, ale teraz w piątkowy wieczór najbardziej marzysz o kocu, kubku kakao i odpłynięciu w błogi sen? Cóż, skoro Twoja głowa stwarza właśnie taką wizję wieczoru idealnego, to znaczy, że Twojemu ciału właśnie tego najbardziej potrzeba. Nie walcz z tym! Jak pokazują liczby niemal 40% osób między 20 a 39 rokiem życia cierpi z powodu niedoborów snu. Jeśli masz problemy z zasypianiem, pomyśl o tym, co może Ci ułatwić ten proces. Aromaterapia, kąpiel w soli Epsom, relaksacyjna joga czy wyciszające techniki oddechowe na pewno pomogą Ci wprawić się w odpowiedni nastrój. Jeśli sam aspekt regeneracji Ciebie nie przekonuje, dodamy, że jak wskazują badania przeprowadzone przez Harvard School of Public Health, 3-5% problemów z nadwagą wśród dorosłych może mieć podłoże w niewystarczającej ilości snu.

O tym jak spać, żeby się wysypiać, piszemy TU, a TU znajdziesz naszą propozycję rytuałów pielęgnacyjnych przed pójściem spać.

Zdjęcie Ana Tavares/ Unsplash

Zrób moment na energetyczne podsumowanie minionego tygodnia

Jeśli Twój grafik od poniedziałku do piątku można podsumować krótkim „tempo, tempo, tempo”, prawdopodobnie brakuje Ci czasu na autorefleksję. Weekend to idealny moment na to, żeby wziąć 1 głęboki oddech i z dystansem przyjrzeć się temu, co wpływało na Ciebie w minionych dniach. Jakie sytuacje, zachowania, relacje Ciebie wzmocniły, a jakie spowodowały drenaż emocjonalny? Które powodują, że na samą myśl o powtórce z rozrywki zaczynasz odczuwać dyskomfort, a których nie możesz się doczekać? Dzięki temu łatwiej będzie Ci zaplanować kolejny tydzień tak, aby znalazło się w nim jak najwięcej wzmacniających Cię bodźców oraz zastanowić się nad tym, jak radzić sobie z tym, co Ci nie służy. Jeżeli lubisz prowadzić notatki, zapisz to. Podziel kartkę na 2 części, pierwszą poświęć rzeczom, które Cię wzmacniały w minionym tygodniu, za które odczuwasz wdzięczność, a w drugiej części wypisz te aspekty, które Ci nie służyły, których nie chcesz w swoim życiu. W tym ćwiczeniu postaw na szczerość ze sobą.

Zaplanuj wzmacniający jadłospis na nadchodzące dni

Jeśli zależy Ci na tym, żeby odżywiać się zdrowo, ale w ciągu tygodnia kompletnie nie masz czasu ani na zakupy, ani na gotowanie, pomyśl o tym z wyprzedzeniem. Przejrzyj ulubione blogi kulinarne lub książki kucharskie, wybierz 2-3 potrawy, które możesz ugotować i mieć w lodówce na zapas. Większa porcja hummusu, dodatkowy kilogram warzyw, które można przekąsić na surowo, czy jednogarnkowa potrawa z kategorii „samo dobro” na pewno przydadzą się, jeśli wpadniesz do domu ścigając się z głodem lub będziesz potrzebować opcji na wynos. Weekendowe gotowanie też możesz zamienić w relaksujący rytuał. Zadbaj o nastrój, fajną muzykę w tle, kieliszek czerwonego wina (antyoksydanty, wiadomo!) i jeśli potrzebujesz, fajne towarzystwo. Tak upieczone dwie pieczenie na jednym ogniu odżywią zarówno ciało, jak i ducha! 

Zdjęcie Marek Szturc/ Unsplash

Czerp i dawaj to, co najlepsze

Relacje z innymi ludźmi, zarówno ich ilość i jakość, wpływają na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne. Tak jak toksyczne znajomości potrafią zafundować drenaż emocjonalny i wpłynąć na poczucie własnej wartości, tak czas spędzony z bliskimi, wartościowymi ludźmi potrafi wynieść nas na wyżyny pozytywnej energii. Badania potwierdzają, że kultywowanie takich relacji powoduje obniżenie ciśnienia krwi, produkcję hormonów stresu oraz zwiększenie wydzielania dopaminy i serotoniny, odpowiedzialnych za dobry nastrój. Zorganizuj spotkanie z przyjaciółmi, śmiej się, przytulaj, a gwarantujemy, że na koniec dnia nie będziesz mieć problemu z tym, co zapisać w swoim Dzienniku wdzięczności. Nie masz ochoty na spotkanie w grupie? Nie ma problemu, na listę wyborowego towarzystwa możesz też śmiało wpisać ukochanego psa, a także … towarzystwo własne.

Mamy nadzieję, że nie masz już wątpliwości, jak umilić sobie weekend. Oczywiście nie musisz wcielać w życie wszystkich kroków od razu. Posłuchaj swojej intuicji i wybierz to, czego potrzeba Ci teraz najbardziej, żeby odzyskać wewnętrzną równowagę. 

Monika Dąbrowska

Monika Dąbrowska

Odkąd pamiętam moje życie było związane z pracą nad ciałem – najpierw pływałam, potem grałam w siatkówkę, równolegle zakochałam się w nartach, a wreszcie trafiłam na jogę i przy niej pozostanę już na zawsze. To był mój pierwszy przemyślany krok w holistycznej pracy nad sobą. Po nim nastąpiły kolejne, odżywianie, świadoma pielęgnacja, praca nad emocjami, własnymi barierami i wiele innych. Gdzieś pośrodku tej drogi zrodził się pomysł na portal Twig.pl, który ma być inspiracją dla innych (i dla mnie) do wprowadzania dobrych praktyk w codzienności. Rozpoczynając ten projekt zostawiłam za sobą dotychczasowe życie zawodowe związane z marketingiem i reklamą i pracą w takich branżach jak moda i uroda. Na co dzień nie mogę żyć bez książki, filmu i teatru. Na mojej ścieżce edukacji pojawiła się nawet szkoła aktorska, pierwsza życiowa lekcja otwartości. Kolejne odebrałam podróżując. Coraz więcej miejsca w moim życiu zajmuje natura. Latem uciekam z Warszawy (w której mieszkam) nad Narew, gdzie trochę zdradzam jogę pływając na wakeboardzie albo po prostu gapiąc się w słońce.