Strona intenetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Kliknij tutaj, żeby dowiedzieć się jaki jest cel używania cookies oraz jak zmienić ustawienia cookies w przeglądarce. Więcej informacji znajdą Państwo w zakładce Polityka Prywatności.

Rozumiem
Ciało - Trendy
19.08.2020

Bańki chińskie. Nowy trend beauty?

Bańki chińskie. Nowy trend beauty?

Kto pamięta czasy PRL-u, pewnie doświadczył tej domowej metody walki z grypą i przeziębieniami. Popularne przed laty bańki chińskie, bo o nich mowa, wracają do łask i poszerzają zakres swoich dobroczynnych właściwości. Kupujemy je już nie tylko ze względu na zdrowie, ale i urodę.  Które wybierać i jak je stosować dla najlepszych efektów?

Jak sama nazwa wskazuje, bańki chińskie wywodzą się z tradycyjnej medycyny chińskiej. Lista chorób i schorzeń, w leczeniu których były wykorzystywane, jest imponująca. Leczenie anginy, grypy, zapalenia płuc, przewlekłych bóli, obniżonej odporności, zaburzeń pracy narządów wewnętrznych, odblokowanie punktów energetycznych, redukcja obrzęków, czy wreszcie modelowanie sylwetki-  stawiając je możemy postawić do pionu cały organizm. Wytworzone wewnątrz bańki podciśnienie sprawia, że z naczyń krwionośnych zostają wyssane pewne ilości białych i czerwonych ciałek krwi. Podobnie jak toksyny, układem limfatycznym transportowane są do węzłów chłonnych,  a następnie usuwane z organizmu.

Wyróżniamy kilka rodzajów baniek:

Zimne, zwane też próżniowymi. Mają na celu pobudzenie krążenia i energii w ciele, usprawniają pracę układu limfatycznego i stymulują narządy wewnętrzne do pracy. To one najczęściej wykorzystywane są do modelowania sylwetki i zabiegów antycellulitowych. Z łatwością można skorzystać z nich samodzielnie w domu. Wystarczy przyssać je do naoliwionej skóry na wybranych partiach ciała i pozostawić na ok. 15 – 20 minut lub samodzielnie wykonać masaż. Jeśli wybieramy drugą opcję, warto zwrócić uwagę na stopień zassania skóry – jeśli będziemy zbyt mocno ją naciągać, może stracić na elastyczności.  Mogą być wykonane ze szkła, plastiku, gumy lub silikonu. 

Gorące, zwane też ogniowymi. Przysysają się do skóry, kiedy palący się w ich środku spirytus zużyje tlen.  Wykazują największą skuteczność, jednak ze względu na użycie ognia są mniej bezpieczne i trudne do samodzielnego stosowania.  Wykorzystywane są przede wszystkim w leczeniu przewlekłych schorzeń układu oddechowego i obniżonej odporności. Wykonane są ze szkła.

Akupunkturowe, malutkie bańki, najczęściej wykorzystywane na twarzy. Ustawia się je na punktach akupresurowych, dzięki czemu mogą wspomagać zabiegi lecznicze oraz wpływać ujędrniająco na skórę. 

Ale…

Poza szerokim spectrum korzyści stosowanie baniek chińskich może przynieść też niepożądane rezultaty. Pozostałością po zabiegu są charakterystyczne okrągłe siniaki, które mogą utrzymać się nawet do kilkunastu dni. Nie są również polecane osobom:

posiadającym żylaki i skórę o kruchych naczyńkach, podatną na pojawianie się pajączków,
walczącym z ostrymi stanami zapalnymi skóry,
chorującym na hemofilię, padaczkę i nowotwory, 
kobietom w okresie ciąży i przechodzącym miesiączkę,
dzieciom poniżej 1 roku życia. 

Zestawy baniek chińskich dostępne są w aptekach oraz sklepach z artykułami tradycyjnej medycyny chińskiej.  Ceny w zależności od ilości baniek i materiału, z jakiego zostały wykonane, wahają się średnio od 40 do 200 zł. Oczywiście tak jak w przypadku każdego innego zabiegu z zakresu medycyny naturalnej, gwarantem skuteczności jest regularność ich stosowania. Przed pierwszym zabiegiem warto skonsultować się ze specjalistą w celu wykluczenia przeciwwskazań. 

Jeżeli zainteresował Cię ten artykuł, przeczytaj również o akupunkturze estetycznej.

Monika Dąbrowska

Monika Dąbrowska

Odkąd pamiętam moje życie było związane z pracą nad ciałem – najpierw pływałam, potem grałam w siatkówkę, równolegle zakochałam się w nartach, a wreszcie trafiłam na jogę i przy niej pozostanę już na zawsze. To był mój pierwszy przemyślany krok w holistycznej pracy nad sobą. Po nim nastąpiły kolejne, odżywianie, świadoma pielęgnacja, praca nad emocjami, własnymi barierami i wiele innych. Gdzieś pośrodku tej drogi zrodził się pomysł na portal Twig.pl, który ma być inspiracją dla innych (i dla mnie) do wprowadzania dobrych praktyk w codzienności. Rozpoczynając ten projekt zostawiłam za sobą dotychczasowe życie zawodowe związane z marketingiem i reklamą i pracą w takich branżach jak moda i uroda. Na co dzień nie mogę żyć bez książki, filmu i teatru. Na mojej ścieżce edukacji pojawiła się nawet szkoła aktorska, pierwsza życiowa lekcja otwartości. Kolejne odebrałam podróżując. Coraz więcej miejsca w moim życiu zajmuje natura. Latem uciekam z Warszawy (w której mieszkam) nad Narew, gdzie trochę zdradzam jogę pływając na wakeboardzie albo po prostu gapiąc się w słońce.