Strona intenetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Kliknij tutaj, żeby dowiedzieć się jaki jest cel używania cookies oraz jak zmienić ustawienia cookies w przeglądarce. Więcej informacji znajdą Państwo w zakładce Polityka Prywatności.

Rozumiem
Ciało - Odżywianie
09.07.2021

Gęstość odżywcza czy kaloryczność produktów? Co jest ważniejsze?

Gęstość odżywcza czy kaloryczność produktów? Co jest ważniejsze?
Zdjęcie Ksenia Makagonova/ Unsplash
Zdjęcie Ksenia Makagonova/ Unsplash

Jak często kierujesz się ładunkiem energetycznym, czyli popularnie zwanymi kaloriami, planując posiłki i wybierając artykuły spożywcze? Jeśli tak bardzo zależy Ci na tym, żeby wiedzieć, co kryje się w Twoich ulubionych produktach, mamy dla Ciebie inne, naszym zdaniem istotniejsze kryterium – gęstość odżywczą. 

Wartościowe wnętrze 

Na diecie ketogenicznej uczymy się kochać tłuszcze, dieta Dukana narzuca na nas pakt z białkiem, a ta witariańska daje potężny zastrzyk energii z cukrów. Bardzo często rozpatrujemy wpływ jedzenia na nasze ciało przez pryzmat tego, czy pomoże nam schudnąć lub doda wystarczająco dużo siły przed treningiem. Z uporem maniaka sprawdzamy tabele kaloryczności i układamy jadłospisy tak, żeby przede wszystkim nie przekroczyć założonej dziennej dawki kalorii. Migdały, orzeszki ziemne, orzechy włoskie, pestki słonecznika, oliwa z oliwek, płatki owsiane, sery – kto jednym tchem nie umie wyrecytować listy smakołyków, których jedna dodatkowa garść  każdego dnia może po miesiącu sprawić, że ulubione spodnie staną się o jeden rozmiar za małe? Dostarczanie organizmowi tego, czego naprawdę potrzebuje, również w kontekście energii, którą realnie jest w stanie wykorzystać, oczywiście ma sens, ale kurczowe trzymanie się przeliczników kalorii może prowadzić do wielu negatywnych konsekwencji, zarówno dla zdrowia fizycznego, jak i psychicznego. Co więcej, trzymanie się ram kalorycznych nie zawsze prowadzi do utrzymania ciała w wymarzonej formie. Badania opublikowane na łamach magazynu Bloomberg, przeprowadzone przez naukowców Uniwersytetu Stanforda pokazały, że diety oparte  jedynie na restrykcjach kalorycznych, a nie wyłączeniu z codziennego jadłospisu produktów takich jak ciastka, pizza czy słodzone napoje, nie działają. Dlaczego? Bo założenie, aby nie przekroczyć np. 1500 kcal wcale nie musi oznaczać, że źródłem 300 z nich nie może być batonik. 

Zdjęcie Canva

Monodiety i deficyty 

Monodieta to sposób odżywiania zakładający spożywanie jednego produktu lub bardzo wąskiej grupy produktów przez określony przedział czasowy, charakteryzująca się potencjalnym szybkim spadkiem masy ciała. Zwolennicy tego typu rozwiązań argumentują ich skuteczność tym, że dostarczając sobie nieróżnorodne produkty spożywcze, odciążamy układ pokarmowy, „oszczędzamy” część enzymów trawiennych i dajemy organizmowi odpocząć od nadmiernego metabolizowania, dzięki czemu znikają problemy takie jak gazy i wzdęcia, poprawia się perystaltyka jelit i czujemy się lżej. Monodiety często fundujemy sobie sami, kiedy próbujemy przestawić się na nowy sposób żywienia, ale mamy niewielką wiedzę o tym, jak teorię przełożyć na praktykę. Nieśmiertelna kombinacja ryż + kurczak + warzywa na parze to święta trójca miłośników siłowni, a wielu ze znanych nam początkujących wegan przez pierwsze miesiące na diecie roślinnej jadło  głównie kanapki z serem- nie serem. Czy korzystanie z takich diet jest jednak możliwe na dłuższą metę? Może i jest, ale z pewnością nie poleciłby go żaden dietetyk. Abstrahując od odbierania sobie ogromnej przyjemności z jedzenia różnorodnych produktów spożywczych, zawężanie menu jedynie do tych  kilku wybranych składników, które mają mało kalorii może spowodować, że doprowadzimy do bardzo dużych deficytów składników odżywczych w organizmie.

Zdjęcie Louis Hansel/ Unsplash

Stawiaj na wartościowe wnętrze

A teraz do sedna. Co tak naprawdę warto liczyć, robiąc selekcję produktów spożywczych? My stawiamy na gęstość odżywczą. Jest ona wskaźnikiem koncentracji substancji odżywczych, przede wszystkim witamin, pierwiastków, minerałów i błonnika w spożywanym pokarmie. Naukowcy i dietetycy są zgodni, że jest ona kluczowym wyznacznikiem tego, czy jakaś nowa dieta może przełożyć się na zdrowsze życie i trwałe nawyki żywieniowe, czy jest po prostu niebezpiecznym trendem, który powinien szybko przeminąć. Mówiąc najbardziej obrazowo, gęstość odżywcza jest przeciwieństwem pustych kalorii. Co więcej, stawiając na pokarmy o dużej gęstości odżywczej łatwiej jest zerwać z nałogiem ich liczenia. Zaczynamy spożywać te produkty, które w sporej objętości mają niewiele energii: łatwo się nimi najeść bez uczucia przeciążenia i unika się napadów gwałtownego głodu, często kończących się kompulsywnym jedzeniem. Ciekawi Cię, które produkty charakteryzują się największą gęstością odżywczą? Oto one:

Łosoś,

Orzechy,

Awokado,

Jarmuż, 

Algi, 

Czosnek, 

Słodkie ziemniaki, 

Borówki, 

Jajka, 

Surowe kakao, 

Strączki,

Komosa ryżowa. 

Zdjęcie Canva

Spożywając pokarmy o dużej gęstości odżywczej z każdym posiłkiem dostarczamy sobie bogactwo witamin, antyoksydantów, pierwiastków i minerałów, które sprawiają, że czujemy się i wyglądamy świetnie tu i teraz, a przy okazji dbamy o swoje zdrowie w długofalowej perspektywie. Światowa Organizacja Zdrowia alarmuje, że kwestia niedoborów żywieniowych może dotyczyć ponad 2 miliardów ludzi na całym świecie. Nie chcesz dołączyć do tych statystyk? Zwróć uwagę na to, co zyskujesz wybierając konkretne produkty spożywcze podczas kolejnych zakupów.

Monika Dąbrowska

Monika Dąbrowska

Odkąd pamiętam moje życie było związane z pracą nad ciałem – najpierw pływałam, potem grałam w siatkówkę, równolegle zakochałam się w nartach, a wreszcie trafiłam na jogę i przy niej pozostanę już na zawsze. To był mój pierwszy przemyślany krok w holistycznej pracy nad sobą. Po nim nastąpiły kolejne, odżywianie, świadoma pielęgnacja, praca nad emocjami, własnymi barierami i wiele innych. Gdzieś pośrodku tej drogi zrodził się pomysł na portal Twig.pl, który ma być inspiracją dla innych (i dla mnie) do wprowadzania dobrych praktyk w codzienności. Rozpoczynając ten projekt zostawiłam za sobą dotychczasowe życie zawodowe związane z marketingiem i reklamą i pracą w takich branżach jak moda i uroda. Na co dzień nie mogę żyć bez książki, filmu i teatru. Na mojej ścieżce edukacji pojawiła się nawet szkoła aktorska, pierwsza życiowa lekcja otwartości. Kolejne odebrałam podróżując. Coraz więcej miejsca w moim życiu zajmuje natura. Latem uciekam z Warszawy (w której mieszkam) nad Narew, gdzie trochę zdradzam jogę pływając na wakeboardzie albo po prostu gapiąc się w słońce.

Podobne artykuły