Strona intenetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Kliknij tutaj, żeby dowiedzieć się jaki jest cel używania cookies oraz jak zmienić ustawienia cookies w przeglądarce. Więcej informacji znajdą Państwo w zakładce Polityka Prywatności.

Rozumiem
Umysł - Rozwój osobisty
13.01.2023

Nie umiesz mówić o emocjach? Spróbuj o nich napisać! To działa

Nie umiesz mówić o emocjach? Spróbuj o nich napisać! To działa
Zdjęcie Canva
Zdjęcie Canva

Skumulowane emocje szkodzą. Ale jak je uwalniać, skoro tak trudno o nich mówić? Umiejętność otwartego komunikowania się twarzą w twarz niestety nie każdy z nas dostał w pakiecie życiowych cech. Na szczęście nie musi to oznaczać, że ci, którym mówienie o tym, co dusi od środka, przychodzi z trudnością, są skazani na męczarnie w głuchej ciszy. O emocjach można przecież też pisać. 

Dlaczego tak trudno mówić o emocjach?

Słowa o największym znaczeniu często generują ciężar, który bardzo trudno jest udźwignąć. Powiedzieć komuś, że się kocha, że się czuje zranionym, że się żałuje czy tęskni – dusimy w sobie te najprostsze zdania, jakby od zatrzymania ich w środku zależały nasze życia. I w sumie tak jest, że w jakimś stopniu zależą. Zduszane emocje działają toksycznie i psują jakość życia. Z drugiej strony jasność komunikowania potrzeb, emocji czy zdania potrafi odmienić codzienność na plus. Dlaczego zatem tak trudno mówić nam o tym, co ważne? Zdaniem psychologów powodów jest kilka:

– Próba uniknięcia konfliktu, 

– Niechęć przed zranieniem drugiej osoby, 

– Lęk przed odrzuceniem, 

– Nieumiejętność formułowania myśli, 

– Nieumiejętność konfrontowania się ze zdaniem drugiej osoby, 

– Niska samoocena, 

– Unikanie komunikacji jako forma zachowań pasywno- agresywnych, 

– Brak poczucia sensu, 

– Lęk przed intymnością, 

– Oczekiwanie, że ktoś się sam domyśli, 

– Niechęć do bycia postrzeganym jako osoba zaborcza albo wymagająca. 

Każdy z nich jest ważny i nie warto bagatelizować symptomów świadczących o tym, że unikamy mówienia o emocjach, a nie po prostu nie mamy nic na ich temat do powiedzenia. Namierzenie powodu, dla którego niektóre słowa nie chcą nam przejść przez gardło może powiedzieć nam bardzo dużo nas samych i wskazać, co i gdzie nas boli. To pierwszy krok do nauczenia się skuteczniejszej komunikacji emocji, a ta wnosi w życie naprawdę sporo dobrego:

– Wzrost samooceny, 

– Lepsze relacje z bliskimi, oparte na otwartości i szczerości,

– Lepsze zrozumienie własnych potrzeb, reakcji i marzeń,

– Redukcję stresu, 

– Unikanie frustracji, 

– Wzrost poziomu asertywności, 

– Umiejętność radzenia sobie w sytuacjach stresowych. 

pisać o emocjach
Zdjęcie Jodie Cook/ Unsplash

Pisanie jako forma ekspresji 

Komunikowanie emocji to jedno, ale mówienie o nich prosto w twarz to drugie. Jeśli przekonuje Cię opcja pierwsza, ale z drugą masz trudności do tego stopnia, że prokrastynujesz lub negujesz wizję rozmowy, wybierz inną formę komunikacji, czyli pisanie. Naukowcy z Uniwersytetu w Kalifornii udowodnili, że tzw. „affect labeling”, czyli w dosłownym tłumaczeniu „etykietowanie afektu”, oznaczające ubieranie emocji w słowa zmniejsza reaktywność ciała migdałowatego w mózgu w sytuacjach stresowych czy przygnębiających. Ich koledzy po fachu z Southern Methodist University wykazali natomiast, że pisanie o emocjach może redukować skutki traumy albo wzmagać pozytywne efekty terapii. Taka forma komunikacji: 

– Pozwala na większą otwartość i szczerość, bo nie niesie ze sobą ryzyka paraliżującej wizji bezpośredniej konfrontacji, 

– Daje czas na zastanowienie się, 

– Może być wielokrotnie poprawiania, zanim ujrzy światło dzienne, można więc przełamywać się krok po kroku, 

– Daje możliwość regularnego poznawania samego siebie, bo adresatem emocjonalnych listów czy notatek może być wewnętrzne ja, 

– Pozwala uzyskać realny wgląd we własne emocje i zachowanie,

– Niweluje skutki stresu, 

– Pozwala zrozumieć, co tak naprawdę mamy do powiedzenia, zanim zdecydujemy się na konfrontację, 

– Pozwala uspokoić galopujące myśli, 

– Pomaga w oswajaniu się z traumatycznymi wydarzeniami w życiu.

Jak pisać o emocjach? 

Zanim zaczniesz komunikować się w ten sposób z innymi, możesz rozćwiczyć się w konfrontowaniu się z własnymi emocjami. Niezależnie od tego, jaką formę wybierzesz – dziennika, nieuporządkowanych notatek czy listów – pamiętaj, że tak jak w każdym innym ćwiczeniu istotna jest tu regularność. Postaw sobie jasno określony cel związany z częstotliwością pisania i konsekwentnie się go trzymaj. Pamiętaj, że liczy się nie ilość, a jakość spisanych słów. Powinny być szczere, nawet jeśli nie będą wydawały się sensowne dla kogokolwiek innego poza Tobą. Pozwól sobie na podążanie za strumieniem świadomości i nie oceniaj się za to, że jakieś emocje mogą zdawać się zbyt intensywne, nieuzasadnione lub niepoprawne. Jeśli chcesz poszukać jakichś prawidłowości w swoim stanie emocjonalnym, zachowuj to, co uda się Tobie spisać i raz na jakiś czas rób podsumowania. Takie spotkania ze swoim wnętrzem to wspaniała, ubogacająca forma poznawania siebie. Jeśli natomiast chcesz, żeby Twoje wnętrze poznał ktoś inny, zacznij od szczerego zakomunikowania tego, dlaczego wybierasz taką formę rozmowy. Brak sprawności mówienia to nie powód do wstydu, a umiejętność podejmowania inicjatywy i szukania alternatywnych rozwiązań to przejaw determinacji, sprawczości i zaangażowania. 

pisać o emocjach
Zdjęcie Canva

Jeśli szykujesz się do rozmowy o emocjach, podejdź do tej misji metodycznie. Nasze wskazówki, które pomogą Ci przekazać drugiej osobie to, na czym zależy Ci najbardziej znajdziesz TU.  

Monika Dąbrowska

Monika Dąbrowska

Odkąd pamiętam moje życie było związane z pracą nad ciałem – najpierw pływałam, potem grałam w siatkówkę, równolegle zakochałam się w nartach, a wreszcie trafiłam na jogę i przy niej pozostanę już na zawsze. To był mój pierwszy przemyślany krok w holistycznej pracy nad sobą. Po nim nastąpiły kolejne, odżywianie, świadoma pielęgnacja, praca nad emocjami, własnymi barierami i wiele innych. Gdzieś pośrodku tej drogi zrodził się pomysł na portal Twig.pl, który ma być inspiracją dla innych (i dla mnie) do wprowadzania dobrych praktyk w codzienności. Rozpoczynając ten projekt zostawiłam za sobą dotychczasowe życie zawodowe związane z marketingiem i reklamą i pracą w takich branżach jak moda i uroda. Na co dzień nie mogę żyć bez książki, filmu i teatru. Na mojej ścieżce edukacji pojawiła się nawet szkoła aktorska, pierwsza życiowa lekcja otwartości. Kolejne odebrałam podróżując. Coraz więcej miejsca w moim życiu zajmuje natura. Latem uciekam z Warszawy (w której mieszkam) nad Narew, gdzie trochę zdradzam jogę pływając na wakeboardzie albo po prostu gapiąc się w słońce.