Strona intenetowa używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Kliknij tutaj, żeby dowiedzieć się jaki jest cel używania cookies oraz jak zmienić ustawienia cookies w przeglądarce. Więcej informacji znajdą Państwo w zakładce Polityka Prywatności.

Rozumiem
Ciało - Trendy
02.06.2020

Seed cycling. Jedz odpowiednie nasiona, a zapomnisz o bolesnej miesiączce.

Seed cycling. Jedz odpowiednie nasiona, a zapomnisz o bolesnej miesiączce.

„Cykl nasion”, „Seed cycling” lub inaczej „Nasiona w cyklu” to metoda polegająca na konsumowaniu odpowiednich nasion w konkretnych fazach cyklu menstruacyjnego, w celu regulacji biorących w nim udział hormonów. Nie jest nowa, bo jak wiele przepisów medycyny naturalnej była stosowana wieki temu, ale od jakiegoś czasu staje się coraz bardziej trendy wśród miłośników eko. Czy naprawdę działa i o co w niej w ogóle chodzi?

Trochę o cyklu

Cykl menstruacyjny dzieli się na dwie fazy: folikularną i lutealną. W pierwszych dwóch tygodniach cyklu, od pierwszego dnia miesiączki do dnia owulacji, ciało kobiety przygotowuje się na nowo do zapłodnienia. W kolejnych dniach, czyli od momentu owulacji ciało kobiety może zareagować na dwa sposoby albo rozpocznie się ciąża, albo wnętrze macicy zacznie degradację, która zaowocuje miesiączką i rozpoczęciem kolejnego cyklu. W tej fazie pierwsze skrzypce gra progesteron, który ma na celu utrzymanie potencjalnie zapłodnionej komórki jajowej. Gdy organizm orientuje się, że nie doszło do zapłodnienia, progesteron gwałtownie spada, a wnętrze macicy zaczyna się łuszczyć. Wszelkie zaburzenia jak silne bóle menstruacyjne, bóle piersi, brak owulacji czy nawet poronienia są wynikiem nieodpowiednich poziomów tych hormonów w organizmie.

Według badań

Jak wiele alternatywnych metod i ta ma za sobą niewiele potwierdzonych badań, jednak poszczególne prace nad nasionami wykazują, że niektóre z nich mogą wpływać na poziom żeńskich hormonów. Takimi nasionami są nasiona lnu, dyni, słonecznika oraz sezam.

Nasiona lnu

Len słynie z dobroczynnych właściwości, zarówno w działaniu na układ pokarmowy, jak i skórę oraz włosy. Co więcej, ziarna lnu są jednym z najbogatszych źródeł lignanów czyli fitoestrogenów. Swoją budową przypominają estrogen, dzięki czemu mogą zastąpić go w organizmie. Obniżają w ten sposób podwyższony hormon, niwelując tym samym zaburzenia w regularności cyklu, obfite krwawienia, bolące piersi. Estrogen jest również po części odpowiedzialny za rozwój raka piersi w okresie menopauzy. Badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Minnesocie dowiodły, że spożywanie ziarenek lnu przez kobiety w czasie menopauzy obniża w ich organizmie stężenie estrogenu i minimalizuje nieprzyjemne objawy.

Pestki dyni

To oprócz fitoestrogenów bogactwo kwasów omega 3 oraz cynku, który według badań przeprowadzonych w Austin osłabia skurcze menstruacyjne poprzez regulację prostaglandyn, hormonów odpowiedzialnych między innymi za skurcze macicy. Może więc działać zbawiennie na bóle miesiączkowe.

Nasiona sezamu

Sesam to źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, niacyny oraz sezaminy. Jak pokazują badania, ta ostatnia substancja wpływa znacząco na hormony, zwłaszcza na progesteron oraz androgeny. Okazało się również, że pomaga w budowie warstw lipidowych krwi oraz działa antyoksydacyjnie.

Nasiona słonecznika

Są bardzo bogate w witaminę E a według badań ma ona wpływ na płodność kobiety. Witamina E stymuluje wzrost progesteronu, który jest odpowiedzialny za podtrzymanie ciąży we wczesnej fazie. Dużo poronień następuje z powodu zbyt niskiego poziomu tego hormonu.

Jak stosować tę metodę?

Chodzi o to, aby w pierwszej fazie cyklu jeść nasiona regulujące estrogeny, a w drugiej te wspierające produkcję progesteronu. Tak wygląda schemat:

Faza folikularna (1-14 dzień cyklu)

Każdego dnia jemy:

  • 1 łyżka zmielonych nasion lnu
  • 1 łyżka zmielonych pestek dyni

Faza lutealna (15-28 dzień cyklu lub do momentu wystąpienia miesiączki)

Każdego dnia jemy:

  • 1 łyżka zmielonych ziaren sezamu
  • 1 łyżka zmielonych ziaren słonecznika

Dlaczego mielone?

Ponieważ w ten sposób uwalnia się w nich najwięcej dobrze przyswajalnych substancji, dzięki czemu nasz organizm wchłania ich znacznie więcej.

Jak je spożywać?

Dodawaj surowe do sałatek, koktajli, jogurtu, owsianki, past kanapkowych, posypuj nimi posiłek. Ważne, by ich nie gotować w daniu, czy nie piec, bo wtedy ich składniki odżywcze tracą na sile. Najlepsze są świeżo mielone, ale nie stracimy wiele, jeśli raz na tydzień zmielimy odpowiednią, tygodniową porcję obu rodzaju nasion i włożymy do lodówki. Dzięki temu zachowają świeżość, a my będziemy w każdej chwili mogli dodać je do jedzenia. W końcu lepiej wytrwać w postanowieniu niż zrezygnować po kilku dniach z powodu obowiązku codziennego mielenia.

Kiedy zobaczysz pierwsze efekty?

Według zwolenników metody najlepsze efekty widać po trzech cyklach menstruacyjnych, choć pewne zmiany można zauważyć już po miesiącu. Warto spróbować? Czemu nie. Zwłaszcza że wymienione nasiona to studnia substancji odżywczych. Jeżeli nic nie zmieni się w kwestii nieprzyjemnych dolegliwości, to chociaż poprawisz jakość włosów, paznokci oraz cery.

Marika Grądkowska

Marika Grądkowska

Śpiewam w zespole Sexy Suicide muzykę w klimacie 80’s, w serialu kryminalnym gram psycholożkę o pseudonimie Wilk, a prywatnie jestem żoną i świeżo upieczoną mamą Franka. Od kilku lat działam w mediach, prowadziłam program StudioKafe i Specjalista Radzi dla Wirtualnej Polski oraz pisałam artykuły dla serwisu Onet.pl i miesięcznika CKM. Tematyka, którą się zajmuję to psychologia i seks. Od kiedy rozpoczęłam własną terapię, zaczęłam interesować się też rozwojem osobistym. Odkryłam, że wszystko jest w głowie i to od nas zależy jak będzie wyglądać nasze życie i relacje z bliskimi i że zmieniać się możemy nieustannie. Zawsze uważałam też, że seks to jeden z najważniejszych obszarów naszego życia i że jesteśmy seksualnymi istotami od urodzenia aż po śmierć, a główny problem społeczeństwa to brak wglądu w głąb tej istoty i strach przed rozmawianiem o swoich potrzebach. Dlatego też rozpoczęłam studia seksuologiczne, aby zgłębić wiedzę i pomóc ludziom otworzyć się na ten aspekt życia. Mimo, że kocham być na scenie, a wcielanie się w różne bohaterki jest bardzo fascynujące, ku memu zdziwieniu odkryłam, że macierzyństwo może być jeszcze bardziej. Tu nie ma próby dźwięku, dubla czy dokrętki. Masz jedną szansę i koniec, dlatego do tej roli warto się przygotować najlepiej.

Podobne artykuły

05.03.2020
Witamina C. Składnik odżywiający skórę.
Gdzie ją znajdziesz?
Ciało - Odżywianie
05.03.2020
5 powodów, żeby zaprzyjaźnić się z przysiadami.
Sprawdź je.
Ciało - Ruch
05.03.2020
Darmowy i prosty zabieg likwidujący opuchliznę?
Po prostu kostki lodu.
Ciało - Pielęgnacja